Rozdział 22

Puszka Pandory


– Widać faktycznie się do tego nadajesz – powiedział pan, jakby od niechcenia.
Czy to była pochwała? Ton, z jakim pan wypowiadał te słowa, nie wskazywał na to. Aki nie wiedział więc, co teraz myśleć. Powinien podziękować? Przeprosić? Czy może coś jeszcze innego. 
Akuma miał rację. Przyszła pora, gdy wreszcie sam musiał myśleć, oceniać, decydować i cały czas pamiętać, że jego los zależał jedynie od kaprysu pana. A to nie było proste, nawet po lekcjach, jakie otrzymał. Za to aż strach było pomyśleć, co zrobiłby bez nich. Z każdym dniem coraz bardziej doceniał ich wartość, a słowa Akumy nabierały większego znaczenia. 
Mimo tego, uspokoił się nieco. Pan w końcu nie wyglądał na rozzłoszczonego i raczej nie miał zamiaru zrobić mu krzywdy, więc starał się więcej nie denerwować. Jego nerwy i tak już dzisiaj mocno się napracowały. Jeśli pan nie był do końca zadowolony, wszystko wskazywało na to, że jeszcze będzie miał okazję, by to zmienić. 
– Zaprowadzę cię do pokoju. Chodź – usłyszał chłodny rozkaz. 
Pan odsunął się trochę wraz z krzesłem, kiedy Aki wciąż znajdował się na podłodze. Potem jego właściciel wstał i poprawił ubranie. Chłopak także się poniósł. 
– Nie zapomnij o filmach – przypomniał mu jeszcze. 
Aki wziął płyty z biurka szybko, zerkając na okładki i posłusznie poszedł za nim, gdy ten ruszył w kierunku drzwi. Gdy nie patrzył, poprawił włosy, nawet już po wszystkim chcąc wyglądać jak najlepiej w oczach pana. Wiedział, jak ważne było to, by podobać się swojemu właścicielowi i co mogłoby się stać, gdyby pewnego dnia pan stwierdził, że jego niewolnik nie jest już dla niego atrakcyjny. Dlatego wolał dmuchać na zimne. 
Pokój Akiego nie znajdował się daleko. Dotarli tam błyskawicznie i tym razem trochę się z tego ucieszył. Musiał ochłonąć.
Pan wpuścił chłopaka do środka, samemu zostając przy drzwiach. 
– Możesz teraz sobie je obejrzeć, jeśli chcesz – powiedział już nieco mniej szorstko . 
– Tak, panie – odparł Aki automatycznie. 
Chłopak włączył telewizor i odtwarzacz. Pan patrzył się na niego jeszcze przez moment, kiedy ten wkładał płytę. Gdy miał wrażenie, że jego właściciel już wyjdzie, ten jeszcze raz zwrócił się do niego. 
– Dobrze się spisałeś – rzucił mimochodem, widocznie nie zdając sobie sprawy, jak wielką wartość dla chłopaka miały te słowa. Potem zamknął drzwi, zostawiając Akiego samego. 
Ta drobna pochwała wystarczyła, by kamień spadł mu z serca. Na jego twarzy powoli wykwitł ogromny uśmiech, a serce zalała fala ciepła. To było coś, czego wtedy pragnął usłyszeć najbardziej na świecie. W końcu dla niewolnika było to coś niewyobrażalnie ważnego. 
Poczuł się nagle strasznie zmęczony. Stres go opuszczał i robił się senny. Położył się więc na łóżku, wcześniej włączając przycisk PAUZA i zatrzymując film, nim jeszcze zdążył się na dobre rozpocząć.



Nad sobą miał twarz starszego od niego, przystojnego bruneta o nieco zbyt szpiczastym nosie. Właśnie ten nos, według Akiego, nie pasował do reszty prawie idealnej twarzy i psuł cały efekt. Choć nie jemu przecież było oceniać. Mimo tego, nie potrafił odegnać od siebie tej myśli. 
Nie chciał na niego patrzeć. Tym razem nie chodziło już tylko o nos, nie chodziło nawet o samą osobę. Zdecydowanie wolał widok przybrudzonego sufitu, choć ten wywoływał natychmiastowe przygnębienie. Zbyt często oglądał go w ostatnim czasie. Czy tak już miało pozostać na zawsze? 
– Patrz na niego! – krzyczał jego pan. – Ile razy mam ci powtarzać! 
Wykonał polecenie, choć wcale nie miał ochoty, by znów ujrzeć znajomą twarz. Nie miał żalu do Yujiego. W końcu on robił tylko to, co mu kazano, jak wszyscy tutaj. Nie znał go zbyt dobrze, choć od niedawna zajmowali jeden pokój. Nie rozmawiał z nim więcej, niż kilka razy i praktycznie nic o nim nie wiedział, oprócz tego, że Yuji był tutaj dłużej, ale chłopak wydawał się miły. Aki nie sądził więc, by to, że mdliło go, gdy na niego patrzył, było czymś osobistym. 
– Jesteście beznadziejni! Dlaczego w ogóle was tutaj trzymam? Wiecie, gdzie jest wasze miejsce? Wiecie? Tam, gdzie wszystkich takich śmieci! – Pan po raz kolejny wykrzykiwał niezadowolony. Usłyszeli, jak ze złości ich pan tupnął mocno w betonową podłogę. – Raz, dwa! Aki, tyłem do niego! Zmiana pozycji! Yuji, a ty nie pieść się tak z nim! To nie twoja panienka, żebyś tak na nią chuchał!
Chłopak zdenerwowany uklęknął tyłem do Yujiego, podpierając się z przodu rękami. Tamten nie czekał długo. Aki nawet nie zdążył się dobrze przygotować, a ten znów wszedł w niego. Musiał ponownie zacisnąć zęby, bo teraz Yuji już zupełnie się nim nie przejmował. Pewnie nie chciał jeszcze bardziej rozwścieczyć Akumy, ale Aki miał wrażenie, że chyba zemdleje. Zaraz też poczuł jego dłonie najpierw na swoich pośladkach, a potem na biodrach. Przeszedł go nieprzyjemny dreszcz. Tak strasznie nie chciał, żeby ktoś go dotykał, robił to wszystko... 
– Aki, nie słyszę cię! – Nie minęło wiele czasu, aż znowu go usłyszeli. – Mówiłem ci już, masz być głośno i masz być przekonujący! Myśl o tym, że twój pan tego chce i masz go zadowolić. A jak to do ciebie nie przemawia, to pomyśl sobie o tym, że od tego zależy twój parszywy los! 
Próbował się skupić, ale nie potrafił. Jak miał udawać, że mu się to podoba, skoro nie podobało mu się to ani trochę? Szczerze tego nienawidził. Z całych sił marzył o tym, by to już się skończyło. Zacisnął zęby, kiedy chłopak po raz kolejny wszedł w niego zbyt mocno. Jakim cudem wciąż to wytrzymywał? Czy na pewno jeszcze go nie rozerwał? Może już krwawił, a tamci wciąż pastwili się nad nim, bo ich to bawiło? 
To tak strasznie bolało! Musiał wciąż znosić ten okropny ból i pilnować się, żeby nie zacząć krzyczeć z tego powodu. Jak więc miał jęczeć i wzdychać z udawaną przyjemnością, skoro całym sobą pragnął uciec? Akuma uczył go, by wyobrażał sobie coś miłego, nie odpływając jednak za bardzo, cały czas mając się na baczności, kontrolując nastrój pana i dostosowując się do jego wymagań. Ale to było niewykonalne! Przecież nawet nie mógł się sam podniecić. Nie rozumiał, jak innym tutaj się to udawało. Może innym niewolnikom się to po prostu podobało? Może oni wszyscy tutaj byli takimi zboczeńcami, jak Akuma i dla nich nie stanowiło to problemu? Tak, oni musieli to lubić, innego wyjścia nie widział. Poza tym, nie było niczego „miłego”, co pomogłoby mu odwrócić uwagę od tego, co z nim robili. Tak się nie dało! To było niemożliwe! 
– Nie, nie i nie! – wrzasnął Akuma zirytowany. – Stop! Przestańcie! Dosyć tego! 
Yuji wykonał polecenie. Wyszedł z Akiego i podniósł się znad niego, przyklękając na materacu i zwracając się w stronę pana z opuszczoną głową. Aki także uklęknął, choć taka pozycja była niewygodna, tym bardziej, że sprawiała mu tylko większy ból. W głowie chłopaka nawet przez moment nie zabłysła nadzieja na to, że to mógłby być już koniec na dzisiaj. Chociaż wydawało mu się, że minęła już ponad godzina, wiedział, że tak naprawdę niedawno zaczęli. To wprawiało go w coraz większą rozpacz. 
Chłopcy spojrzeli na swojego pana w milczącym skupieniu. 
– Aki, tak być nie może – zakomunikował mu Wielki Akuma. – Musisz się bardziej postarać. O wiele bardziej! Powiedz mi, co to w ogóle ma być? Czy tak zachowywałbyś się przy swoim panu? Naprawdę, czy myślisz, że pan byłby z ciebie zadowolony? Czy tego cię uczyłem? 
– Nie, panie – odezwał się Aki niepewnie. Słowa z trudem wydobywały się z jego ust. Miał wrażenie, że gardło wyschło mu na wiór. Oczy z kolei zaczynały robić się wilgotne. 
– Masz rację, nie tego! – wrzasnął znowu. Aki zdał sobie sprawę, że widocznie dzisiejszego dnia mężczyzna był nie w humorze. Szkoda, że zauważył to dopiero teraz. – Poświęcam ci mój cenny czas, a ty go marnujesz! Nie wstyd ci? 
– Przepraszam, panie – powiedział cicho. 
– Głośniej, nie słyszę cię! – krzyknął. 
– Przepraszam, panie! 
– To teraz zrób to jak należy! 
– Ale… ale… – próbował wydusić z siebie. 
– Co tam stękasz? Szkoda, że przed chwilą nie było cię na to stać. Musisz wziąć to na poważnie i być bardziej przekonujący, inaczej nic z tego nie będzie. Jak na razie. 
– Ale ja nie mogę – odezwał się w końcu, a z jego oczu pociekły łzy. 
– Słucham? 
– Nie mogę, panie! – zawołał, wciąż płacząc. Uniósł głowę i spojrzał w straszną twarz Akumy. – To za bardzo boli! Ja już nie mogę! Nie chcę już więcej tego robić! Ja już nie wytrzymam! 
– Czy ja dobrze słyszę? Mówisz, że tego nie chcesz? 
– To jest okropne! Ja… ja się staram, ale nie mogę. Robię to, co kazałeś, ale to nic nie daje. Naprawdę! Tak się nie da! Nie wytrzymam już tego bólu! Nie mogę myśleć o niczym innym, tylko o tym, że zaraz… że mnie tam… że coś mi się stanie! Nie dam rady! Nie chcę! 
– Idiota – usłyszał z boku cichy szept, pochodzący od Yujiego. Do Akumy raczej to nie dotarło, a nawet jeśli, pewnie tylko podzieliłby zdanie chłopaka. 
– Aki, mój drogi – Akuma już nie krzyczał. Rozsiadł się wygonie na krześle, zakładając nogę na nogę, a na jego twarzy pojawił się obrzydliwy uśmiech. – Chyba zapomniałeś, kim jesteś. Dlatego przypomnę ci, że ty tutaj nie masz nic do powiedzenia. Znaj swoje miejsce, mój mały, niemądry niewolniku. Nie masz żadnego prawa głosu. Wręcz przeciwnie, będziesz robił to, co ci powiem, a każde moje polecenie wykonasz z uśmiechem na ustach. I to stanie się jeszcze dzisiaj. 
Aki patrzył na swojego pana zszokowany. Nie rozumiał, co tamten miał na myśli, choć wyczuwał już, że coś dla niego szykuje. Czyżby jakąś straszliwą karę? W tamtym momencie miał wrażenie, że nawet ona byłaby lepsza od tego, co kazał mu robić. 
I wtedy przypomniał sobie Juna. Ta myśl zmroziła go i automatycznie zrozumiał swój błąd. To nie była zabawa. Właśnie wtedy uświadomił sobie, jak nierozsądnie się zachował. Jak mógł być taki głupi? Yuji miał rację. Co z tego, że bolało? Powinien mocniej zacisnąć zęby i jakoś przemóc się, by spełnić polecenie pana. W końcu, kiedy tamten będzie go torturował, będzie boleć o wiele bardziej. Żałował, że zachował się tak dziecinnie, tak naiwnie… Ale teraz było już za późno. 
– Wiesz, mój drogi, chyba wiem, w czym tkwi twój problem. Już rozumiem... – Popatrzył na Akiego i pokiwał głową. Chłopak nie wierzył w ani jedno jego słowo, ale ze zdziwieniem przysłuchiwał się temu. Podświadomie czuł już, że ma się czego obawiać. – Wygląda na to, że brakuje ci motywacji. Tak, to możliwe. Pewnie jeszcze nie potrafisz wyobrazić sobie tego wszystkiego, o czym ci opowiadam. Myśl o przyszłym panu jeszcze cię przerasta, a co dopiero, żeby spróbować pomyśleć o tym, że może on nie być taki dobry jak ja, taki wyrozumiały. Że jeden błąd może cię srogo kosztować. Ale to przyjdzie z czasem. Kiedyś na pewno zrozumiesz – Westchnął, jak gdyby przemawiał do niezwykle tępego ucznia. – Ale teraz moim obowiązkiem jest ci pomóc, Aki. I pomogę ci. Skoro brak ci odpowiedniej motywacji, ja już ją dla ciebie zdobędę. Kiedyś na pewno podziękujesz mi za moją łaskę. – W tym momencie popatrzył na towarzysza Akiego i to do niego przemówił. – Yuji, idź po chłopców. Znajdź Takeru, Satoshiego i Keijiego i przyprowadź ich tutaj. Są w swoich pokojach – Chłopak już wstał i czym prędzej skierował się do wyjścia, nie zadając sobie żadnego trudu tym, by się ubrać. – Tylko pośpiesz się. 
Jeszcze Yuji nie zdążył wyjść, a Aki podszedł na kolanach do pana i przypadł do jego stóp. Dałby się teraz upokorzyć o wiele bardziej, gdyby tylko Akuma zechciał odwołać tamtą trójkę. 
– Panie… proszę, błagam – mówił z trwogą w głosie, wiedząc, co wkrótce miało się wydarzyć. – Daj mi jeszcze jedną szansę. Błagam. Teraz na pewno mi się uda. Zrobię to tak, jak sobie życzysz, panie. Obiecuję. Będzie tak, jak chcesz. Będzie idealnie. Już na pewno cię nie zawiodę. Tylko proszę, pozwól mi jeszcze raz spróbować. Tylko ten jeden raz... 
– Oj, Aki, Aki... Oczywiście, że pozwolę ci spróbować jeszcze raz – Akuma poklepał go po ramieniu, ale jego rozbawiony głos dał Akiemu jasno do zrozumienia, że jego druga szansa, będzie wyglądała zupełnie inaczej, niż by sobie to wyobrażał. I na pewno weźmie w niej udział większa liczba osób.



Jak do tego doszło? 
Siedział w fotelu, ślepo patrząc się w ścianę i zastanawiając się nad tym, co wydarzyło się niedawno. Musiał przyznać, że mu się to podobało. Poza tym, jego niewolnik był naprawdę świetny w tym, co robił. Nie mógł w żaden sposób zaprzeczyć, przerósł jego oczekiwania. Nigdy by nie przypuszczał, że taki niepozorny chłopak mógłby obciągać mu z taką wprawą, z taką niewinną miną. Doprowadzał go tym do szaleństwa. Chyba miał ogromne szczęście, że go kupił. 
„Sam to zaproponował” przypomniał sobie.
Zgodził się, bo chłopak tego chciał. Już i tak wiele wysiłku włożył w to, by nie zgwałcić go w pewnym momencie, odkąd go tutaj przyprowadził. Wciąż się powstrzymywał, ale wiedział, że słusznie, bo nie mógłby zrobić czegoś tak ohydnego. To nie było w jego stylu, nie pasowało do niego. Ale skoro jego niewolnik sam go o to poprosił? Dlaczego miał mu nie pozwolić? 
Nie prosił się o to. Nawet o tym nie wspomniał. Nie przypominał sobie, by mówił cokolwiek, co sprawiłoby, że chłopak mógł zrozumieć, że tego od niego oczekiwał. Nie zrobił też nic, by w jakikolwiek sposób zasugerować mu, że chciałby tego. Nie zmuszał go, nie napomknął o tym nawet słowem. 
A mimo tego, chłopak to zrobił. „I to jak zrobił!” myślał, uśmiechając się pod nosem. 
Miał czyste sumienie, przynajmniej w tej kwestii. I czuł się z tym doskonale. 
John pomyślał sobie, że mógłby się na to godzić częściej. Nie miał żadnych wyrzutów sumienia. Nie czuł się źle z tym, że przyjął jego propozycję. Skoro niewolnik chciał mu podziękować w ten sposób za filmy, choć nie musiał, jego sprawa. Widocznie nie znał innego. Z czego, w tym momencie, John bardzo się cieszył. 
Sam chłopak także nie mógł mieć nic przeciwko. Może również od dawna to planował? Mężczyzna pomyślał sobie, że może jego przeczucia, co do niewolnika, były słuszne. Może chciał tego? Nie, tak musiało być! Zrobił to z własnej woli, przecież nikt go nie przymuszał. 
Nagle w głowie Johna coś zaświtało. A co jeśli chłopak po prostu tęsknił za seksem? Pomyślał sobie, że może to, co dziś zrobił, było wyrazem tego, że od tak dawna nikt się nim nie zajął. John słyszał o tym, że niewolnicy, którymi handlowano na licytacjach takich, jak ta, na której był, przechodzili jakieś szkolenie. Nie wiedział, jak ono właściwie wyglądało, ale miał co do tego parę pomysłów. Niektóre całkiem szalone. 
Idąc tym tropem, John pomyślał sobie, że jego niewolnik mógł to lubić. Może teraz mu tego brakowało?

Kiedy już wziął długą, gorącą kąpiel, podczas której wyciszył się i zrelaksował, poszedł po chłopaka. Było już późno, więc tak, jak się spodziewał, zastał go leżącego w łóżku, również czystego i gotowego do snu. Jednak nie śpiącego. Światło w pokoju wciąż się świeciło. 
– Panie? – odezwał się chłopak, uśmiechając się delikatnie, nieco niepewnie. 
John miał wrażenie, że ten ucieszył się, gdy oznajmił mu, by z nim poszedł. W ogóle wydawał się jakiś spokojniejszy. Nawet jeśli nie był mistrzem w rozpoznawaniu humorów niewolników, to tylko potwierdzało jego wcześniejsze przypuszczenia. 
Wrócił do sypialni w towarzystwie nastolatka. Chłopak miał na sobie jedynie bokserki i luźną koszulkę – strój, w którym zwykle sypiał. 
Od razu kazał mu się położyć do łóżka. Wiedział, że niewolnik spodziewał się tego i tylko czekał na pozwolenie. Sam po chwili wszedł pod kołdrę, zdejmując wcześniej swój szlafrok. 
Następnie, kiedy obaj leżeli już w miękkiej pościeli, John zbliżył się do chłopaka. Tak, jak to czasem robił, przytulił go. Musiał przyznać, że obejmowanie jego chudego ciała sprawiało mu pewną przyjemność. Chłopak wydawał się taki kruchy, całkowicie zależny od niego. To mu się podobało i nakręcało jego wyobraźnię. 
Pocałował go w skroń, ucałował jego usta. Był przy tym delikatny. Myślał o przyjemności, jaką tamten mu dzisiaj sprawił. Lecz to nie była wdzięczność. Nie miało to w sobie niczego z wdzięczności. 
– Panie, czy ty…? – usłyszał cichy szept swojego niewolnika. 
– Ciii… – uciszył go spokojnie. Zrozumiał sugestię. 
Nie odważył się jednak na nic więcej. Nie tym razem. Nawet, jeśli myśli o tym, że chłopak tego pragnie, stały się tak wyraźne. Na dzisiaj miał już dosyć atrakcji. Mimo tego, John nie zamknął go samego w pokoju na całą noc, a wziął do siebie. Musiał pokazać jemu, a przede wszystkim sobie, że panuje nad sytuacją, że nie utracił kontroli. 
Tak, jak zawsze. To w końcu on był tu panem. Cała władza leżała w jego rękach.




Dwa tygodnie tygodnie minęły w okamgnieniu odkąd Aki „podziękował” panu za płyty. W tym czasie chłopakowi nie udało się już powtórzyć swojego wyczynu, pan także nie wydawał się tym zainteresowany. Wszystko wskazywało na to, że pracował ciężko, raz znikając nawet na parę dni i pozostawiając Akiego samego ze swoją niepewnością i obawami. Kiedy jednak wrócił, zachowywał się tak, jak zwykle, wciąż nie wymagając od Akiego zbyt wiele. 
Aki obudził się w sypialni pana. Tej nocy także spał wraz z nim w łóżku, choć pan nie okazał mu przed zaśnięciem nawet drobnych pieszczot. Wyglądał na bardzo zmęczonego, kiedy przyszedł po niego późno w nocy. Mimo pory, chłopak nie spał, wciąż mając nadzieję, że jego właściciel się zjawi. Tak też się stało, co ucieszyło go, jednak gdy położyli się, pan zasnął tak szybko, że Aki nie zdążył nawet zacząć myśleć, co tym razem powinien zrobić, by mu się przypodobać. 
Kiedy jednak otworzył oczy, zobaczył, jak pan wyszedł z garderoby już ubrany. W pośpiechu zapinał guziki koszuli i poprawiał krawat, który musiał zawiązać ponownie, bo pierwsza próba okazała się totalną porażką. Początkowo nie zauważył, że chłopak już nie spał. Wyszedł z sypialni, zostawiając drzwi szeroko otwarte, co bardzo zaskoczyło Akiego. Pan zawsze skrupulatnie pilnował tego, by zamykać je za każdym razem, kiedy zostawiał chłopaka samego. To, że tego nie zrobił, było czymś nowym. Jego zdziwienie nie trwało jednak długo, bo pan ponownie wkroczył do sypialni, tym razem trzymając w ręku swoją skórzaną teczkę. 
„Chyba wybiera się do pracy” myślał Aki, leżąc dalej w łóżku i obserwując swojego właściciela. Na razie nie miał zamiaru wstawać, chyba że pan tak by rozkazał. Inaczej nie chciał zawracać mu głowy, czując, że raczej by sobie tego nie życzył. „To musi być coś ważnego”. 
– Cholerne spotkanie – usłyszał, jak pan przeklinał pod nosem, wyciągając coś z szafki jakiś przedmiot i wkładając go do teczki. Aki miał więc już pewność, że pan na pewno nie był w humorze. A przynajmniej nie w takim, jakiego Aki by pragnął. 
Jego właściciel wyszedł szybko, ale wrócił się znowu, ledwie przekraczając próg. Jego irytacja szybko przeradzała się we wściekłość, której chłopak za wszelką cenę wolałby uniknąć. Zamknął więc oczy, mając nadzieję, że pan nie zwróci na niego uwagi, dopóki złość mu trochę nie minie. 
– Kurwa mać – tym razem nie był to szept, pan powiedział to całkiem głośno. – Gdzie ten telefon?
Wparował do sypialni i od razu przeszedł do garderoby. Aki zadrżał. Słychać było, jak rozrzucał ubrania dookoła i jak brutalnie przesuwał wieszaki. Trwało to dłuższą chwilę, kiedy pan wyraźnie dał za wygraną, bo do Akiego dotarły jeszcze jego słowa. 
– Chuj z nim, znajdzie się później. 
Chłopak otworzył oczy, kiedy drzwi się zamknęły. Znów jednak nie usłyszał szczęku zamka. „Czyżby pan nie przekręcił klucza?” przeszło mu przez myśl. „Pewnie zaraz wróci”. I wtedy jego wzrok padł na pewien przedmiot, którego wolałby nie zobaczyć, zwłaszcza w tamtym momencie. 
Na szafce nocnej, leżał telefon komórkowy. Z przodu zasłaniała go gruba książka tak, że faktycznie ktoś stojący dalej mógłby go nie zauważyć. Aki nie miał wątpliwości, że to tego telefonu pan szukał. Najwyraźniej nie pomyślał, że mógłby zostawić go tutaj, dlatego sprawdził tylko w garderobie. 
Aki przesunął się na przeciwną połowę łóżka, na której zwykle sypiał pan. Usiadł, opierając się o poduszkę, cały czas przykryty kołdrą. Potem wyciągnął rękę i… już po chwili trzymał ją w dłoni. Czuł się teraz bardzo niepewnie, jakby to nie był zwyczajny telefon, a coś naprawdę niebezpiecznego. 
Przyjrzał się mu lepiej. Bez wątpienia to była ta sama komórka, przez którą pan rozmawiał wiele razy w jego obecności. Obrócił ją w dłoniach, obejrzał z każdej strony, nie ośmielił się tylko jej włączyć. A przynajmniej spróbować to zrobić, bo nie wiedział jak działał ten model. Chłopak zauważył, że musiał to być jeden z nowszych, bo różnił się od tych, jakie pamiętał sprzed kilku lat. Poza tym, pewnie musiał być też drogi. Na pewno kosztował o niebo więcej od starego telefonu chłopaka, który ten w przeszłości posiadał. 
Nagle zdał sobie sprawę, z tego, że przecież pan nie musiał wcale jeszcze wyjść. Może wciąż był w domu? Może poszedł do gabinetu? W głowie Akiego zaświtała wtedy wspaniała myśl. Mógłby przecież zanieść panu telefon, którego ten szukał. Drzwi chyba nie były zamknięte, a jeśli nawet, nie zaszkodzi sprawdzić. Pan na pewno ucieszyłby się ze znalezienia jego komórki. W końcu był taki zdenerwowany, szukając jej… 
Aki odsunął kołdrę i wstał. Przeszedł kilka kroków zadowolony ze swojego pomysłu i nagle zatrzymał się tuż przed drzwiami, jeszcze nie dotykając klamki. Jego twarz pobladła w jednej chwili. 
„Idiota! Aż żal mi ciebie, że jesteś takim głupcem!” krzyczał w myślach. „Czemu zawsze pakujesz się w takie kłopoty? Czemu najpierw robisz, zamiast myśleć?”. 
Zdał sobie sprawę, że, gdyby wyszedł, to na pewno wyglądałoby na próbę ucieczki. Jeśli pan zobaczyłby go poza sypialnią, bez dwóch zdań właśnie to by sobie pomyślał. Na pewno wściekłby się, przekonany, że jego niewolnik próbował wykorzystać jego nieuwagę i wyjść niepostrzeżenie, kiedy ten tylko ten jeden raz nie zamknął drzwi na klucz. Aki oczyma wyobraźni już widział jak pan podnosi na niego rękę, jak kara go w sposób, jakiego nie powstydziłby się Akuma. Już czuł ten ból, który spłynąłby na niego, a od którego zdążył nieco odwyknąć. Przez to na pewno odczuwałby go silniej, na pewno byłby jeszcze dotkliwszy. A może i pan zdecydowałby się na ostateczną karę, wcześniej torturując go tygodniami? Może… 
Z zamyślenia wyrwał go dźwięk otwieranych drzwi. Stał tuż przy nich, więc automatycznie cofnął się o krok, kiedy się uchylały, by w niego nie uderzyły. 
– Co ty? – usłyszał głos pana, a dopiero potem zobaczył zdziwioną twarz jego właściciela. W ciągu sekundy przybrała ona gniewny wyraz. Można było teraz dostrzec w niej prawdziwą wściekłość. – Moja komórka! Ty… – Aki nie dosłyszał jakim epitetem potraktował go pan, bo w jednej chwili wyrwał mu telefon z dłoni, wolną ręką natomiast chwytając go za szyję i popychając na ścianę. Chłopak uderzył w nią tyłem głowy i na moment przed oczami ukazała mu się jedynie ciemność. Zaraz doszedł do siebie, wciąż jednak czując rękę pana zaciśniętą wokół swojego gardła, pozbawiającą go oddechu. 
– Ty śmieciu! Jak śmiałeś ukraść mi telefon?! – wrzeszczał. – Tak to sobie wymyśliłeś?! To był twój plan?! Pewnie od dawna zamierzałeś to zrobić! A to skurwiel! Ukradłeś mi go, kiedy spałem, tak? Gadaj, do kogo dzwoniłeś! No, mów! 
Aki jednak choćby chciał, nie mógłby powiedzieć ani słowa. Walczył właśnie o każdy oddech, desperacko starając się zdobyć choć odrobinę tlenu. Obiema dłońmi próbował poluzować uścisk pana, nie zastanawiając się, czy to odpowiednie. Lecz był zbyt słaby, by cokolwiek zdziałać. Z każdą chwilą coraz bardziej opadał z sił, a wszystko, co widział, zaczynała spowijać mgła. 
Przez moment nie słyszał już, co mówił pan, nie wiedział nawet, co działo się wokół. Poczuł tylko, jak opada na kolana, nie będąc już w stanie ustać na nogach. Wtedy wreszcie zaczął oddychać szybko, wciąż mając wrażenie, że się dusi. Minęła dłuższa chwila, nim jego oddech się ustabilizował. Wtedy dopiero zrozumiał, że pan go puścił, choć wciąż czuł ucisk i ból w miejscu, w którym jego właściciel go dusił. Dotknął szyi dłońmi, ale nic tam nie było. 
Ale pan wciąż stał nad nim, beznamiętnie obserwując, jak chłopak dochodził do siebie i cierpliwie czekając, aż będzie w stanie mówić.
Aki, siedząc na ziemi, patrzył jedynie na jego nogi. Bał się podnieść wzrok, by spotkać jego nienawistne spojrzenie. Był pewny, że tym razem nie wyjdzie z tego cało. 
– Dzwoniłeś gdzieś? – zapytał pan. Jego głos wciąż przesiąknięty był gniewem. – A może zapytam inaczej, zdążyłeś gdzieś zadzwonić? 
– N-n-nie – z trudem wydusił Aki. Potem zaczął kaszleć, co sprawiało, że gardło tylko bolało bardziej. Pan łaskawie poczekał, aż skończył. 
– Do kogo chciałeś zadzwonić? – pytał pan dalej. 
Aki jednak nie odpowiadał, nie rozumiejąc, dlaczego pan tak go o to wypytywał i nie mogąc znaleźć odpowiednich słów, by zaprzeczyć. 
– Gadaj! No, gadaj wreszcie! 
– A-ale, panie – chłopak powoli odzyskiwał mowę. – Ja nigdzie… ja nie chciałem nigdzie dzwonić. Nawet… nawet nie wiem, jak. 
– Kłamiesz! – wrzasnął pan głośno, tak, że jego krzyk zadudnił chłopakowi w głowie. 
Aki zamknął oczy, będąc pewny, że zaraz zostanie uderzony, ewentualnie kopnięty, i że to będzie bolało. Ku jego zdziwieniu, nic takiego się nie stało. Poczuł natomiast, jak pan chwycił go za włosy i szarpnął do góry. To zabolało, ale nie takiego bólu się spodziewał. Wstał jednak, a pan, wciąż ciągnąc go włosy, odchylił jego głowę do tyłu. 
– Spójrz na mnie – usłyszał i wtedy otworzył oczy. Zobaczył przed sobą twarz pana i jego wzrok przeszywający go na wskroś. – A teraz gadaj, co chciałeś zrobić z tym telefonem. I pamiętaj. Tylko spróbujesz skłamać, a zabiję cię w najbardziej bolesny sposób, jaki przyjdzie mi do głowy – Aki słyszał już w swoim życiu wiele gróźb, ale ta przeraziła go natychmiast. 
– P-panie – wyjąkał, patrząc mu w oczy tylko dlatego, że nie miał innego wyjścia. – Zauważyłem, że drzwi są otwarte i chciałem ci go oddać. Bo leżał na szafce, przy łóżku, za książką. Ja… nawet nie myślałem, żeby gdzieś dzwonić. Naprawdę, przysięgam! Widziałem wcześniej, że go szukałeś. Nie spałem, ale byłeś zły i zajęty, a ja bałem się ci przeszkadzać. Tak bardzo cię przepraszam, panie! Przepraszam! Chciałem tylko zanieść ci go, ale potem zorientowałem się, że przecież nie mogę wychodzić! A później ty przyszedłeś panie i… no i… – Głos mu się załamał i przerwał nagle, nie potrafiąc już wydusić z siebie ani słowa. 
Pan patrzył na niego jeszcze chwilę, podczas gdy Aki był już śmiertelnie przerażony. Nie miał nawet cienia nadziei, co do tego, że pan mu uwierzy. Bo dlaczego miałby wierzyć nic nieznaczącemu niewolnikowi? Był za to pewien, że pan spełni swoją obietnicę i jego śmierć będzie straszniejsza, niż mógłby sobie wyobrazić. 
Jego właściciel jednak puścił go nagle. Chłopak znowu upadł na ziemię, ale wylądował w miarę szczęśliwie i obyło się bez kolejnych siniaków. Spojrzał w górę, na pana, który o dziwo nie wydawał się już aż tak bardzo wściekły. 
– Dobrze, powiedzmy, że tym razem ci uwierzę – mówił. – Ale naprawdę myślałeś o tym, by mi go zanieść? 
– Tak, panie – odparł smutno. – Byłem głupi i nieposłuszny, panie. Nie powinienem nawet myśleć o tym, by wychodzić. Zasłużyłem na karę. 
– Tak, zasłużyłeś na karę i ją dostaniesz. Ale przyznałeś się, więc będę wspaniałomyślny i nie będzie ona surowa – zamilkł na chwilę i zamyślił się. – Powiedzmy, że nie dostaniesz dzisiaj nic do jedzenia. Głodny lepiej zrozumiesz sobie swój błąd i mam nadzieję, że pojmiesz, by nie próbować czegoś takiego w przyszłości – powiedział i dodał jeszcze – I pamiętaj, nigdy więcej, pod żadnym pozorem nie dotykaj moich rzeczy. Chyba że ci na to pozwolę. Zrozumiałeś? 
– Tak, panie. 
Choć było już za późno, Aki wreszcie zrozumiał, co pan miał na myśli. Kradzież telefonu po to, by wezwać pomoc? Brzmiało to naprawdę rozsądnie, ale dla chłopaka nie miało większego sensu, biorąc pod uwagę jego samego. Bo, nawet jeśli chciałby, do kogo miałby zadzwonić? Kompletnie nie ufał policji i nie sądził, by jakikolwiek stróż prawa był w stanie mu pomóc. Miał wątpliwości, czy policja w ogóle chciałaby się tym zainteresować. Jeśli więc nie policja, to kto? Rodzina? Nie, do niej tym bardziej nie mógł się zwrócić. Znajomi z przeszłości, przyjaciele? Pewnie dawno o nim zapomnieli, a nawet jeśli nie, i tak po takim czasie nie pamiętał ich numerów. Telefon był więc dla niego kompletnie bezużyteczny. Ale oczywiście pan o tym nie wiedział. Dlatego Aki rozumiał, że miał prawo wpaść we wściekłość.



Nie oczekiwał wiele. Prawdę mówiąc, nie oczekiwał niczego. Mimo tego, postanowił spróbować, choćby po to, by przekonać się, że to na nic. Nie miał przecież nic do stracenia. 
Zapukał do drzwi gabinetu Hisato. Chwilę później usłyszał zaproszenie, więc wszedł pewnie do środka. 
Wewnątrz ujrzał swojego szefa, siedzącego przy biurku. Zajęty był jednak nie pracą, jak spodziewał się Yukio, a jedzeniem lunchu, który, nawiasem mówiąc, pachniał wspaniale i sprawił, że chłopak automatycznie poczuł się głodny. 
– O co chodzi? – zapytał szef, kładąc pudełko z jedzeniem na biurku. Już na pierwszy rzut oka było widać, że zrobił to niechętnie. Yukio wiedział więc, że pewnie nie był zachwycony, że ktoś mu teraz przeszkadzał. Ale nie przejmował się tym. Szef raczej nigdy nie cieszył się z jego wizyt, dlatego nie miało znaczenia, w jakiej porze by przyszedł. Zastałby go i tak w takim samym nastroju. 
– Mam do szefa pewną prośbę – zaczął Yukio, kiedy usiadł w fotelu po drugiej stronie biurka. 
Hisato spojrzał na niego zdziwiony. Rzadko zdarzało się, by chłopak o coś prosił. Zazwyczaj po prostu wykonywał polecenia, najwyżej wcześniej trochę marudząc. Lecz poważny ton, z jakim teraz zwracał się do niego, sprawił, że Hisato ciekawy był, czego właściwie od niego chciał chłopak. 
– Słucham – powiedział, starając się nie zdradzać zanadto swojego zainteresowania. 
– Chodzi o Rena – zakomunikował Yukio. – Jeśli to możliwe, chciałbym, żeby szef nie kazał mi z nim więcej pracować. 
– Dlaczego? 
– Powiedzmy, że jest dosyć… natrętny. 
– Co masz na myśli? – Mężczyzna orientował się w sytuacji, jednak chłopak o tym nie wiedział. Z różnych źródeł dochodziły do niego słuchy o jego pracownikach i teraz przypominał sobie, że obiło mu się już co nieco o uszy to, w jaki sposób Ren uprzykrza życie jego najmłodszemu podwładnemu.
– No… – Po raz pierwszy Hisato zobaczył Yukio wyglądającego na zakłopotanego. Miał ochotę się uśmiechnąć, ale powstrzymał się w ostatniej chwili. – Jakby to powiedzieć… On przystawia się do mnie i ostatnio już po prostu przesadza! 
– Czyli o to chodzi – Hisato zaśmiał się, już się nie hamując. – A wydawało mi się, że to lubisz – zażartował. – Ren nie jest w twoim typie? 
– Nie. Nie jest. Poza tym, skąd szef wie, że ja… 
– To oczywiste – przerwał mu. – Wiesz, że mało obchodzą mnie wasze stosunki. Liczy się to, że wasza trójka dobrze wykonuje swoją robotę i jest skuteczna. Reszta nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia. 
– Rozumiem – westchnął. – Ale jeśli to nie będzie konieczne, to może szef... 
– Zobaczymy. – Znów wszedł mu w słowo. – Ale radzę ci na to nie liczyć. 
Chłopak zrozumiał, że to oznaczało koniec ich rozmowy. Nie miał zamiaru prosić więcej, bo pewnie i tak niczego by nie wskórał. Wstał więc, pożegnał się krótko i wyszedł, pozostawiając szefa z jego lunchem. 
Sądził, że poradzi sobie. Nawet jeśli Hisato nie wziąłby jego prośby pod uwagę i wciąż musiałby pracować z Renem, Yukio nie uważał tego za koniec świata. Teraz był zadowolony z siebie, że spróbował coś zrobić z tą niezręczną sytuacją. To wystarczyło, by się uspokoił i spojrzał na całą tę sprawę od innej strony. Praca z Renem, jakkolwiek denerwująca, była w końcu do zniesienia. Nie pozwoli mu się więcej do siebie zbliżyć. A jeśli do tamtego wciąż nie docierałoby, że nie był nim zainteresowany, wtedy być może będzie mu to musiał wytłumaczyć dosadniej tak, by zrozumiał już raz na zawsze… 
Idąc zamyślony korytarzem, nie spodziewał się, że z Renem przyjdzie mu się zobaczyć prędzej, niż przypuszczał. Kiedy skręcił w stronę wyjścia, zza rogu, ni stąd ni zowąd, wyłonił się mężczyzna, którego tak bardzo pragnął nie oglądać już nigdy więcej. Na początku pomyślał, że może ten go śledził. W końcu mógł wiedzieć, jakim był wariatem. To sprawiło, że Yukio prawie wpadł we wściekłość, ale, gdy spojrzał na niego wrogo, zorientował się, że tamten był równie zdziwiony jak on. Zrozumiał, że to musiał być przypadek. 
– Yukio? – Ren odezwał się i zatrzymał nagle. – Porozmawiamy? 
Chłopak również stanął. Znajdowali się teraz parę kroków od siebie. Nie chciał przechodzić obok bez słowa. Chociaż pewnie miałby na to ochotę, to nie byłoby bezpieczne. Już raz stracił czujność przy mężczyźnie i nie pozwoliłby na to po raz drugi. 
– Daj mi spokój. Po prostu mnie zostaw – powiedział spokojnie, ale stanowczo. 
Włożył ręce do kieszeni swojej kurtki, nie po to jednak, by zademonstrować swoją niedostępność. Wiedział, że miał tam coś, co w razie sprzeczki mogłoby mu pomóc. Co prawda pistolet zostawił w pokoju, ale pod palcami czuł gładką rękojeść noża sprężynowego, który wziął „na wszelki wypadek”. To dodawało mu pewności siebie. Umiał sobie radzić z taką bronią zdecydowanie lepiej, niż Ren. 
– Dobrze – mówił mężczyzna. – Będzie, jak chcesz. Dam ci spokój. Chciałem tylko przeprosić cię za tamto. Przesadziłem i to bardzo, przyznaję. Zachowałem się jak dupek, ale to już się nie powtórzy. Obiecuję ci to. 
– Pewnie, że się nie powtórzy, bo masz się trzymać ode mnie z daleka. – Yukio mocniej zacisnął rękę, spoczywającą w kieszeni, na nożu. – Pracujemy razem, to wszystko. Nie jestem tobą zainteresowany i nigdy nie byłem. Zrozum to wreszcie! – Przy ostatnich słowach nie wytrzymał i choć starał się panować nad sobą, powiedział to trochę głośniej, niż zamierzał. 
– Rozumiem, tylko- – urwał nagle. Na jego twarzy malował się smutek. – Nieważne. Nie martw się. Więcej nie będę cię męczyć. Obiecuję. 
– Trzymam cię za słowo – odrzekł, po czym ruszył do wyjścia, mijając Rena. Obserwował go przy tym, gotowy zadać cios, jeśli tylko mężczyzna wykonałby jakiś fałszywy ruch. Tym razem zdecydowany był poderżnąć mu gardło bez cienia wahania. W końcu ostrzegał go już. 
Ren jednak poszedł w swoją stroną, już nie zaczepiając go, ani nawet nie próbując kontynuować ich rozmowy. Yukio opuścił więc budynek bez przeszkód. Nie oznaczało to wcale, że przestał się denerwować, wręcz przeciwnie. 
Teraz był już pewny, że Ren coś kombinował. Za dobrze go znał, by uwierzyć w to, że tak nagle odpuścił. Nawet przez moment nie dał się nabrać na te jego obietnice, na ten jego uległy ton i skruszone spojrzenie. Ren nie rezygnował tak łatwo. Coś knuł, Yukio był tego pewien. Pytaniem było tylko, co zamierzał? 
Cokolwiek by to nie było, Yukio już wiedział, że to na pewno bardzo mu się nie spodoba. Dlatego postanowił sobie, że to on go zaskoczy i przechytrzy. Ren nie mógł się tego spodziewać.



– Gotowy? – zapytał pan, gdy wszedł do pokoju i wzrokiem odnalazł swojego niewolnika.
Aki czekał już na niego, siedząc na łóżku. Wiedział, że pan pojawi się lada moment, więc już nawet nie próbował zapełniać sobie czasu czymkolwiek innym. Zastanawiał się tylko, dokąd mieli się udać i w jakim celu. Ta niewiedza zawsze stresowała Akiego, ale nie mógł z tym nic zrobić, jedynie mieć nadzieję, że tym razem także powróci żywy. Jego właściciel nie powiedział mu nic ponadto, jak powinien się ubrać, więc jego wyobraźnia miała spore pole do popisu. 
Odruchowo dotknął tyłu głowy. Guz był już praktycznie niewyczuwalny, a co za tym szło, nie było go widać pod kępą włosów. Chłopak cieszył się z tego. Szybko zabrał rękę, wcześniej poprawiając włosy. 
– Tak, panie – odparł wstając. Długo zajęło mu przygotowywanie się do wyjścia, miał więc nadzieję, że spodoba się panu. Tak, jak polecił mu tamten, nie ubierał niczego eleganckiego. Założył natomiast czarne, dopasowane jeansy i błękitną koszulkę z nadrukiem, które świetnie do niego pasowały i w których czuł się dosyć swobodnie. Oczywiście, nie zapomniał także o bluzie z długimi rękawami – szarej i prostej, która miała ukryć jego blizny. 
– Chodź tutaj, pokaż się – pan przywołał go gestem dłoni, a chłopak zbliżył się posłusznie. Czuł na sobie krytyczne spojrzenie pana i już zaczął myśleć o najgorszym, kiedy jego właściciel uśmiechnął się nieznacznie. – Bardzo dobrze. Świetnie wyglądasz. A teraz chodźmy już, nie mamy czasu – powiedział. Potem odwrócił się i wyszedł z pokoju, dając chłopakowi znać, by zrobił to samo. 
Aki dogonił go szybko i podążył za nim do samochodu. Usiadł obok niego na tylnym siedzeniu, trochę się denerwując. Nie wiedział, dokąd mieli jechać ani w jakim celu. Od dawna też nie opuszczał posiadłości, co wiązało się z dodatkowym stresem. Wcale nie cieszyło go, że wreszcie mógł wyjść na zewnątrz. Nie w takich okolicznościach. Nie, kiedy nie miał pojęcia, co się z nim stanie. 
Pan objął go ramieniem tak, że chłopak siedział przytulony do niego. Aki próbował się rozluźnić, ale nie wychodziło mu to zbytnio i cały czas pozostawał spięty i czujny. Zerknął na twarz pana, by sprawdzić, w jakim był humorze. Wydawało mu się, że pan był raczej zadowolony, więc miał o jedno zmartwienie mniej. Może nawet oznaczało to, że wszystko miało być dobrze? 
– Panie? – odważył się odezwać. Miał nadzieję, że pan miał na tyle świetny humor, by mieć ochotę na zamianę paru słów ze swoim niewolnikiem. – Czy mogę cię o coś zapytać? 
– Pytaj – usłyszał w odpowiedzi i na chwilę zwątpił w swoją odwagę. Jednak teraz niewłaściwie byłoby zamilknąć, więc brnął dalej. 
– Dokąd jedziemy, panie? – odezwał się nieśmiało. Nie był do końca pewny, czy wypadało mu o to pytać pana, ale liczył na jego łaskawość. 
– Nie mówiłem ci jeszcze? – zdziwił się jego właściciel, widocznie będąc przekonanym, że informował o tym swojego niewolnika. Mimo tego, odpowiedział mu dosyć przyjaźnie. – Jedziemy do Mority. Chyba go pamiętasz? Już tam kiedyś byłeś. 
– Tak, panie, pamiętam – odrzekł już trochę spokojniej. Potem zamyślił się. „Czyżby pan znowu miał jakieś interesy do załatwienia? Ciekawe, czym tak właściwie się zajmują?”. Kiedy jednak uświadomił sobie, że to nie jego sprawa i że nie ma powodu się tym przejmować, poczuł usta pana na swoim policzku i jego oddech tuż przy swojej twarzy. 
– Nie denerwuj się tak – powiedział pan wesoło. – Nie masz powodu. 
Aki zadrżał. „To aż tak widać? Aż tak, że nawet pan zauważył?” myślał. Skoro jednak pan kazał mu się nie denerwować, uznał, że widocznie nie ma powodów do obaw. Starał się wmówić sobie, że nic się nie stanie i niedługo wróci do posiadłości cały i zdrowy. To pewnie tylko interesy, a on miał towarzyszyć panu tak, jak ostatnio. Wtedy nic się nie wydarzyło, może i teraz miało być podobnie?

Nie mylił się aż tak bardzo. W rezydencji Mority gospodarz ugościł pana w salonie, gdzie przy whisky, którą widać było, że obaj bardzo lubili, prowadzili luźną pogawędkę. Aki nie wiedział, czy to tylko pozory, czy naprawdę ich stosunki tak zmieniły się, odkąd po raz ostatni chłopak mógł ich obserwować. Mężczyźni odnosili się do siebie już mniej oficjalnie. Aki zorientował się także, że już nie zwracali się do siebie per „pan”.
Jednak nie tylko niespodziewanie przyjazne zachowanie mężczyzn zwróciło jego uwagę. Tak naprawdę bardziej zainteresował go ktoś inny. Nie mógł w końcu przeoczyć Takumiego, który wydawał mu się być cieniem dawnego siebie. Chłopak ukradkiem patrzył na niego, starając nie gapić się zbytnio. Widział jednak, że tamten był w nie najlepszym stanie. Takumi tym razem nie posłał mu już żadnego złośliwego uśmieszku, nie obdarzył go nawet spojrzeniem. Stał jedynie obok swojego pana, ze wzrokiem wbitym w podłogę, a Aki miał wrażenie, że tamten zaraz nie wytrzyma i zemdleje. Był przeraźliwie blady, miał podkrążone oczy, a Aki dostrzegł nawet kilka siniaków oraz bandaż na ręce. Chłopak nie wiedział, czy był tak zmęczony, czy może chory, ale zdecydowanie nie przypominał dawnego Takumiego, którego tak się obawiał. 
Chwilę zastanawiał się, co mogło przytrafić się znajomemu niewolnikowi, szybko jednak dał sobie spokój. Nie miał ochoty o tym myśleć. To jego nie dotyczyło, poza tym w jego głowie zaczęły pojawiać się myśli o tym, że sam mógłby być na jego miejscu, a to tylko pogarszało sprawę. Znów skupił się więc na rozmowie pana i Mority, co było znacznie bezpieczniejsze. 
Pogawędka mężczyzn ciągnęła się dalej, ale z racji wypitych procentów powoli zmieniała swój charakter. Wyglądało na to, że być może dzisiaj zamierzali oni wypić całkiem sporo. Rozmowie częściej towarzyszyły żarty i śmiechy, czemu Aki przyglądał się z mieszanymi uczuciami. Bardzo cieszył się zawsze, kiedy pan miał dobry humor, ale wciąż pamiętał, że pod wpływem alkoholu często był nieprzewidywalny. A to mogło się źle skończyć dla chłopaka. Cóż mógł jednak zrobić? 
– Wiesz John, muszę ci coś powiedzieć – zaczął w pewnym momencie Morita, wskazując dłonią na swojego rozmówcę. – To trochę imponujące. W tak młodym wieku, udało ci się osiągnąć tak wiele. Bo ile ty możesz mieć lat? Wyglądasz jeszcze na jak jakiś dwudziestoparolatek! Aż ci zazdroszczę! – zaśmiał się głośno. 
– Nie przesadzajmy, to nie do końca tylko moja zasługa – odparł pan. 
– John, ale ile właściwie masz lat? – zapytał Morita, patrząc na niego rozbawiony. 
– Trzydzieści jeden – powiedział, a Aki słysząc to, od razu zakodował to sobie w głowie. Poza tym, ucieszył się, słysząc, że pan był tak młody. Przez moment poczuł nawet coś na kształt dumy, a na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech. Szybko jednak się opanował. 
– No proszę! – zawołał Morita, po czym dodał – To teraz nie pozostaje nam nic innego, jak napić się za to, byśmy na zawsze pozostali tacy piękni i młodzi!

Aki powoli zaczynał być już zmęczony ciągłym staniem w jednym miejscu, ale trzymał się dzielnie. Mężczyźni natomiast nie wydawali się ani trochę znużeni, wręcz przeciwnie. Bawili się doskonale.
Chłopak zerknął na Takumiego zaciekawiony, jak tamten sobie radził. Zobaczył, że tamten bokiem opierał się o oparcie fotela pana. Aki musiał przyznać, że to było odważne, jednak widział, że Takumi raczej nie miał wyboru. To było już wszystko, na co było go stać i chyba tylko cud pomagał mu w tym, by ciągle trwać u boku swojego pana. Przez chwilę Akiemu zrobiło się go szkoda, ale nie trwało to długo. Kiedy tylko przypomniał sobie rzeczy, do których Takumi go zmuszał, kiedy byli u Akumy, stało mu się obojętne, co z nim będzie. 
W pewnej chwili przez Akiego przeszedł cień nadziei, że może to już koniec ich wizyty, kiedy obaj mężczyźni podnieśli się z foteli. Popatrzył na pana, wyczekując tego, co teraz zrobi, ale gdy tylko dotarło do niego, o czym właśnie mówił Morita, zrozumiał, że nici z tego. To jeszcze nie był koniec.
– Musimy iść na górę, do biblioteki. Schowałem to tam, bo… – opowiadał o czymś Morita. Aki nie był zainteresowany, o co chodziło. 
– Aki, zostań tutaj – polecił mu natomiast pan, kiedy wraz z gospodarzem zaczęli się kierować w stronę schodów. Chłopak po jego głosie poznał, że był już coraz mniej trzeźwy. To sprawiło, że jeszcze żarliwiej zaczął błagać w myślach, by już wrócili do posiadłości. 
Pan i Morita opuścili salon i weszli na piętro. Ich głosy coraz bardziej cichły i wkrótce, kiedy wokół zapanowało milczenie, Aki zorientował się, że pozostał w pomieszczeniu jedynie z Takumim. Rozejrzał się wokół, ale nie dostrzegł nigdzie ochroniarzy. Pamiętał, że pan pozostawił swojego przed budynkiem, ale teraz uświadomił sobie dopiero, że nie widział dzisiaj ochroniarzy Mority. 
– Aki… – usłyszał swoje imię wypowiedziane słabym, wyczerpanym głosem. Odwrócił się więc do Takumiego, zastanawiając się, czego ten od niego chciał. Czyżby teraz, kiedy miał okazję, chciał się z niego ponabijać? 
– Tak? – zapytał szeptem, ale do Takumiego dotarły jego słowa. 
– Aki, proszę, pomóż mi…

-----------------------------------------------------------------------------
Na początku dziękuję Lexi D. za zbetowanie tego rozdziału :) Mam nadzieję, że teraz jest już mniej błędów.

Poza tym, standardowo dziękuję wszystkim za Waszą anielską cierpliwość! :D Czasami sobie myślę, że jak dodam rozdział w terminie, to pomyślicie sobie, że żartuję :P

Nie mam tym razem za wiele do powiedzenia, więc podzielę się z Wami piosenką, która tkwi w mojej głowie od kilku dni: (https://www.youtube.com/watch?v=tVNGY1pInfI), zamiast zanudzać :D

Zachęcam Was do pisania co sądzicie o tym rozdziale! Od tego zależy, o czym napiszę w kolejnym. Tak jakby :P
Do następnego!

89 komentarzy:

  1. Ąą super rozdział...
    Się wyczekałem, ale jest XD i czytam go kosztem snu (02:06), no ale tak zawsze jest.
    Weeeny i wrzucaj w terminach. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze, czuję się zaszczycona, że tak się poświęcasz dla mojego rozdziału xD
      Dziękuję bardzo i postaram się dodać następny szybciej! (Naprawdę!) :)

      Usuń
    2. Warte poświęcenia :D
      I jeeej to bd czekać ^^

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że znowu nie wystawię Twojej cierpliwości na próbę xD

      Usuń
  2. Wspaniały rozdział jak zawsze zresztą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) Muszę się postarać, żeby z następnym też tak było.

      Usuń
  3. o matko, ile tu jeszcze tego znalazłam, jak przeczytałam rano :/ przepraszam więc wszystkich, którzy muszą to czytać w takiej formie. już wysłałam Tenshi poprawki

    w ogóle Tenshi, coś Ty zrobiła Takumiemu? i kiedy będzie Ryota? (bo będzie, prawda?...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam, nic się nie stało. W każdym razie już poprawiłam :)
      Ja nic mu nie zrobiłam xD To Morita! To jego wina. A co mu zrobił, kiedyś pewni wyjdzie na jaw... tak sądzę.
      Jeśli natomiast chodzi o Ryotę, to jak na razie nie zapowiada się, by się pojawił. O wile w ogóle się kiedykolwiek pojawi :)

      Usuń
    2. no wiesz... tak zaciekawił swoją osobą, a Ty chcesz go zaniedbać, zła kobieto?

      Usuń
    3. Zaciekawił? xD Ja tam nie widzę w nim niczego ciekawego. Taki tam sobie jeszcze nie do końca utemperowany niewolnik :P
      I nie jestem złą kobietą! Ani trochę! ^^

      Usuń
    4. przedstawiłaś go jako jeśli nie przyjaciela, to bliskiego kolegę Akiego, nawet już John usłyszał jego imię i nie uważasz, że jest to w tym momencie już ciekawe?

      Usuń
    5. No dobra. W sumie Ryota mógłby być dosyć ciekawy :) Chyba nawet wpadłam na pewien pomysł, kiedy mógłby się pojawić ^^

      Usuń
  4. ...
    tylko tyle.
    mam za dużo myśli w głowie, muszę je jakoś poukładać w jedną logiczną całość.
    Najbardziej mnie zszokowało zachowanie Johna, gdy Aki (o, jakie to "rozsądne") próbował zanieść mu komórkę. O mamuniu :( czy on naprawdę myślał, że Aki jest na tyle chytry i przebiegły? :D albo może myślał, że chłopak lodem próbował wyciszyć podejrzenia co do swojego nikczemnego planu? Serio, nie ogarniam tego :D albo po prostu John był tego dnia zbyt rozdrażniony, zły i wkurwiony, wtedy można mu to wybaczyć.
    Cieszę się,że Aki w końcu mógł się wytłumaczyć.
    No i spotkanko u Mority/... co dalej?
    I ciekawi mnie sprawa Takumiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuno, ja myślę, że John się tak zachował bo:
      1. był wściekły i zniecierpliwiony
      2. nie miał wcześniej do czynienia z niewolnikami, więc mógł sobie myśleć xD

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że zachowanie Johna było uzasadnione. Myślał, że Aki próbował go oszukać i specjalnie ukrył przed nim telefon, żeby kiedy on wyjdzie, zadzwonić do kogoś po pomoc. Albo zrobić coś innego przeciw niemu. Poza tym, tego dnia był wyraźnie wkurzony. A John często wtedy najpierw działa, potem myśli. Mimo wszystko nie jestem pewna, czy tak po prostu powinno mu się to wybaczyć. To zależy jak kto na to spojrzy :)

      Usuń
  5. Ciesze się tenshii ze dodałaś ..
    ze masz bete :) jest lepiej :)
    Ale ....Jak mogłaś zrobić takiego takumiemu ..no .biedak ledwo stał ojj tenshii
    no normalnie..ide go utulić .. Kuno Lexi utulicie tez ze mną Takumiego ??????
    :)
    Aww biedny ..Yukio...Ten Ren to też se musiał upodobać Yukio
    A Hisato to jak hisato dla niego wazna praca i john hehehehe :)
    A john.. pewnie zrobił co zrobił bo był wkurzony..ja tez jestem wkurzona jak nie moge znaleść telefonu ..zrozumiałe.kara surowa nie była tak bardzo.lepsze to niz jakby mniał go pobić..
    ale takumi.,...co z nim
    wogle jak john ma 31 to morita ile ma lat ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. awww... masz rację, trza go utulić :3

      ej, a MNIE (patrz i podziwiaj, Kuno, nauczyłam się!) się podoba wątek Ren-Yukio :D

      może Hisato robi maślane oczy do Johna? :>

      Morita nie był po 40?

      Usuń
    2. No.utulimyyyy go <33333
      Ten wątek nie jest zły. ale no ren ma być milszy dla yukio. to wtedy ich zaakceptuje
      Hisato bardzo lubi johna..on bardzo nie lubi akiego .
      hisato chętnie by pomógł sie zrelaksowąć johnowi .ojjj bardzo hahahaha :)
      własnie nie pamiętam .dla mnie on ma tak z 34-5
      :)

      Usuń
    3. Cóż, z tym Takumim to tak jakby... karma powróciła xD Żartuję. To nie tak.
      Ale jak chcecie sobie go tulić, to nie będę przeszkadzać. Proszę, śmiało ^^
      Yukio też mi szkoda. Naprawdę. Dlatego mam nadzieję, że sobie poradzi. Tylko tym Renem, to nie wiem, czy będzie coraz milszy, czy wręcz przeciwnie :P

      Fakt, ta kara, którą John dał Akiemu surowa nie była. Wydaje mi się, że dał mu ja już tylko tak dla zasady, żeby sobie chłopak nie pomyślał, że mu za dużo wolno :)

      Morita ma tak ze czterdzieści parę lat :)

      O kurcze, właśnie sobie pomyślałam, że śmiesznie byłoby napisać o Johnie i Hisato z przeszłości xD

      Usuń
    4. ooo, chcesz powiedzieć, że między Johnem a Hisato się działo? :>

      jeee... byłam bliższa wieku Mority :p

      wiesz, my tu chyba tulamy jeszcze z Kuno połowę postaci z różnych opowiadań xD

      Usuń
    5. Nic takiego nie powiedziałam, ale może i się coś tam działo... :X Znają się od dawna, także mieli sporo czasu.

      Ok. Nie mam nic przeciwko, tulcie sobie kogo chcecie. Nawet Akumę możecie utulić, jeśli o mnie chodzi :P

      Usuń
    6. nah. Akumy nie lubię. przedstawiłaś go jako totalnego dupka

      Usuń
    7. Serio? A wydawało mi się, że przedstawiłam go jako człowieka interesu xD No bo zobacz, tak ładnie trenuje swoich niewolników, poświęca temu tyle czasu, uwagi, nerwów. Dba, żeby jego towar był najwyższej jakości xD Prawdziwy biznesmen! :D

      Usuń
    8. to już mój Raven jest lepszym biznesmenem :p przynajmniej nie zabija, kiedy mógłby zarobić. i nie niszczy swojego "towaru"
      (bo Jack to nie, pozwolił swojemu niewolnikowi wydawać swoje pieniądze :v )

      Usuń
    9. Czasem trzeba coś poświęcić, żeby zyskać coś o wiele cenniejszego xD

      Usuń
    10. tłumacz tak sobie dalej :p

      Usuń
    11. Akuma jest dziwnny .andewel czy jak mu tam dziwnijszy .
      ja mam liste postaci od naj do najmniej
      to 3 od konca akuma po tem rokuro i ostanie ten dziadek podejrzany typek z niego

      Usuń
  6. Rozdział był jak zwykle genialny.Podoba mi się wątek z Renem i Yukio.Mam nadzieję,że John nie zrobi nic Akiemu pod wpływem alkoholu.Takumi zostanie uratowany?Świetnie by było :D
    Weny życzę i czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że podoba Ci się ten wątek ^^ Tym bardziej, że trochę go jeszcze będzie. A John może tym razem nic mu nie zrobi :P Może...
      Dziękuję i pozdrawiam! ^^

      Usuń
  7. Stwierdziłam, że machnę pobieżnego komcia na szybko, bo potem znów się będę zbierać do niego pół miesiąca. Więc będzie chaotycznie i entuzjastycznie.

    31 lat!!! Jeeeees! Wreszcie! Moja zboczona dusza jest ukontentowana. 14 lat to bardzo dobra różnica. Jaram się.

    Co do całości, szczerze mówiąc, mam dość mieszane uczucia. Chyba przez Johna, bo się jakoś tak źle zachowywał. Nie chodzi o to, że się wkurzył, bo to akurat bardzo naturalnie wyszło, że pomyślał sobie, że Aki chciał zadzwonić po pomoc. I ta scena co trzyma Akiego za gardło jest moim zdaniem jedną z lepszych w tym rozdziale (drugą jest ta z Takumim na sam koniec). Chodzi raczej o to, że w tych innych sytuacjach John był jakiś taki zimny.

    Co mnie uderzyło poza tym to, to że w tym rozdziale było kilka naprawdę mrocznych i mocnych zdań. Czasami potrafisz takie rąbnąć, ja je czasami przytaczam, tu wypatrzyłam kilka, jak będę czytała jeszcze raz to wypunktuję, które, bo przy jednym aż ciarek dostałam.

    Z Rokuro to Twoja wina, że wszyscy myślą, że John się przejmie, bo tak go piszesz :P
    Serio, nawet ten rozdział o tym świadczy i to już nie chodzi do końca o Akiego (tak personalnie w sensie). John brzydzi się gwałtem, a facet zgwałcił mu niewolnika, gdyby chodziło o jakąś randomową osobę trzecią, to spokojnie mógłby się nie przejąć, ale tu chodzi o chłopaka, z którym John nie uprawiał seksu, bo się świadomie powstrzymywał, nie chcąc go skrzywdzić, a tu przyszedł jakiś gbur i bez żenady władował się Akiemu w tyłek. No ja nie wiem, jakie musiałby być okoliczność, gdy się John o tym dowie (jeśli się dowie), żeby się nie wściekł.
    Po drugie, Aki jest własnością Johna, a Rokuro tę własność ufajdał, tak jakby wziął i nasikał Johnowi do ulubionego kubka (analogia potworna, ale jakoś tak mi się spodobała).
    Po trzecie, John jest szefem mafii i przecie nie może sobie pozwolić na to, żeby jego ludzie robili co im się podoba z jego własnością i jeszcze nie wywiązywali się z obowiązków (w końcu Rokuro miał Akiego pilnować, a nie dupczyć).
    Mam nadzieję, że Cię przekonałam, że w naturze Johna leży upierdzielenie Rokuro jajec. :D

    Z tym zakochaniem to ja wiem, że może być ciężko :( , ale u Ciebie to przynajmniej wygląda, że jest szansa, że te ich stosunki to się choć trochę unormują, bo nie ma jakiejś skrajnej patologi. Zwykle jak już któreś tego typu opowiadanie dobrnie do końca, to zaczyna się i kończy na patoli, albo zaczyna na patoli i kończy słodko-pierdzącym landrynkowym mizianiem - o ile w ogóle jest mowa o "dobrym" zakończeniu. Twoje opowiadanie ma bardziej psychologiczny niż erotyczny wydźwięk, toteż ja tak strasznie bym chciała, żeby relacja Johna i Akiego trochę się naprostowała, bo po tym co Aki przeszedł i czym zajmuje się John, to wiadomo, że zdrowa i normalna nigdy nie będzie.

    Uch, Morita się bardzo chyba musiał postarać, żeby doprowadzić Takumiego do takiego stanu. W końcu skoro chłopak nie załam się u Akumu i był na tyle wytrzymały i rozgarnięty, by robić za jego przydupasa, to słabowitym mięczakiem raczej nie jest. Serio, co Morita z nim robi? Głodzi go, czy co? Jakieś eksperymenty z nowymi narkotykami? Przy tej parce też cichcem miałam nadzieję na jakieś happy endy, ale coś mi się widzi, że nie ma na co liczyć. No nic, w razie czego trzasnę jakiego lukrowanego fanfika :P

    Przeciw Yukio to się chyba wszyscy sprzysięgli. Założyli się, czy Renowi uda się go przelecieć i robią wszystko, by się Renowi udało? Najpierw Shouta, teraz Hisato... No nic, poczytamy, zobaczymy. Fajnie, że rozwijasz ten wątek, bo jest ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Co do końcówki to ja już mam dzikie wizje tego, co się może stać. W ogóle świetnie kończysz te rozdziały - tak z obiektywnego punktu widzenia, bo jak trzeba czekać miesiąc na kolejną część to jajo można znieść.
    Ale by było, gdyby Aki pomógł Takumiemu zwiać i razem poszliby mścić się na Akumie :D Mam taką wizję Akiego, który, nic nie mówiąc Johnowi, sprzymierza się z Yukio (z nim, bo gadali kiedyś, ale praktycznie mógłby być ktokolwiek) i razem zabijają Rokuro, a potem przy Johnie Aki udaje, że nic nie wiem, nic nie zrobił :D Co prawda wtedy opko zrobiłoby się cokolwiek groteskowe, ale fajnie mi się to wizualizuje. Byłby dobry film :3 Tarantino ^v^
    Znów mam tak, że nie wiem co napiszesz. W sensie czy Aki
    Takumiemu jakoś pomoże, czy zignoruje. Wolałabym chyba, żeby pomógł, byłoby ciekawie na pewno, ale to musiałoby być sprytne, żeby mu John główki nie urwał. No i w sumie na czym ta pomoc miałaby polegać? Bo zwiać z chronionej rezydencji yakuzowego bosa, raczej nie jest łatwo. Może mu Aki żyły podetnie, albo co? Och, nie wiem, pisz szybko kolejny rozdział, bo chcę wiedzieć!

    O scenie u Akumy nie wiem co napisać, nic mądrego nie przychodzi mi do głowy. Chyba tylko to, że znów miałam to nieprzyjemne uczucie, że nie wrócę do tego fragmentu chętnie.

    Póki co tyle.
    Pozdrawiam i weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie jest tak chaotycznie. Jak to napisałaś na wstępie, to myślałam, że to będzie coś w czym nie będę się mogła połapać, ale jest ok. Bez problemu da się ogarnąć. Poza tym, jak na pobieżnego komcia, to się nieźle postarałaś :D

      Tak. Stwierdziłam, że wreszcie pora ujawnić jakąś tajemnicę i postanowiłam zacząć od wieku Johna. Cieszę się, że jesteś zadowolona. Prawdę mówiąc, także jestem :P Wkrótce chcę ujawnić jeszcze inne rzeczy, tylko nie mogę się zdecydować co by to miało być. Trochę się tego uzbierało, więc będę miała pole do popisu.

      Faktycznie John był tym razem trochę oziębły. Albo nawet i nie trochę. Ale może kiedyś to się jeszcze zmieni? A co do samej sceny, to w tym rozdziale jest chyba moją ulubioną. Trochę mi z nią zeszło, bo to był spontaniczny pomysł, ale opłaciło się :P

      Serio? Jakoś nie zauważyłam żadnych takich, Zazwyczaj trafiają mi się przez przypadek, więc może dlatego xD Ale jeśli tak mówisz, to bardzo się cieszę! :D

      To nie moja wina z Rokuro! :D Ja nigdy niczego nie obiecywałam! Ale pewnie masz rację… Jak tak o tym myślę, to masz bardzo dużo racji i przekonałaś mnie :P To by pasowało do Johna. On nie dość, że nie lubi jak dotyka się jego rzeczy, to po prostu nienawidzi nieposłuszeństwa swoich podwładnych. A z tym, że przez taki czas się powstrzymywał, a tu ktoś go uprzedził… no mógłby się wściec i to nie na żarty! Tylko nie zawsze to jest takie proste. Czasem może się stać coś, czego nikt by się nie spodziewał, prawda?
      Mogę tylko powiedzieć, że kiedyś pojawi się ten wątek. No niech będzie, potwierdzam, na pewno się pojawi. Ale co się wydarzy – na to trzeba będzie poczekać :)
      (tak btw. ciekawe to porównanie Ci wyszło. Bardzo obrazowe :P)

      Matko, tak się cieszę, że nie uważasz mojego opka za taką patolę. Czuje się wyróżniona <3 Chociaż momentami sama zaczynam tak na nie patrzeć. I boję się, że jak nie będę się powstrzymywać, to się zacznie robić tak landrynkowo. Szczerze mówiąc, to ja bardzo lubię jak jest tak słodko, kolorowo i wszystko ocieka lukrem ^^ Tylko wydaje mi się, że to by nie było najlepszy pomysł, żeby moje opko nagle się takie stało. Może kiedyś :P

      Ok, nie będę pisać co tam u Mority się działo, bo być może opiszę to w przyszłym rozdziale. Muszę jeszcze to przemyśleć. Za to Takumi musi być już naprawdę zdesperowany, żeby prosić Akiego o pomoc :P Po tym, jak go męczył…

      Wydaje mi się, że Shouta jest jednak po stronie Yukio. Ewentualnie jest neutralny :P I to nie do końca tak, że wszyscy się sprzysięgli. Po prostu… tak wyszło. Ale znowu, kamień spadł mi z serca, że ten wątek jednak podoba się wielu osobom. Bo już myślałam o tym, by z niego w jakiś sposób zrezygnować. Zwłaszcza, że zazwyczaj te fragmenty wydają mi się najmniej udane.

      Po to właśnie je tak kończę xD Tak sobie myślę, że moi czytelnicy muszą mieć powód, żeby czekać tyle na kolejne rozdziały i nie porzucać mojego opka xD Co z tego, że łatwiej byłoby po prostu pisać częściej… Nie, wróć, nie łatwiej. Raczej rozsądniej. Tylko że to mi nie wychodzi :P

      I znowu na to co zrobi Aki, trzeba poczekać do następnego rozdziału. Tarantino to na pewno nie będzie, ale postaram się wymyślić… coś :P Ale tak w ogóle, muszę przyznać, że Ty ciekawie to wymyśliłaś xD

      Może nie mówmy o tej scenie u Akumy xD Tak po prostu. Chyba wszystko co z nią związane widać aż za wyraźnie xD

      Dziękuję i pozdrawiam cieplutko! ♡ ♡ ♡

      Usuń
    2. Takumi ma AIDS!!!
      Nie no żartuję. Przyszło mi to do głowy, kiedy w poprzednim rozdziale John zauważył, że Morita nie dotyka Takumiego. No i gdyby nie poprzedni rozdział to bym pomyślała, że jednak Morita jest tym złym w sensie wrogiem Johna (w sumie wcale tego nie wykluczam), a teraz to z Takumim to jakiś podstęp.
      A Morita to już się Subaru pozbył? Bo coś takiego wspominał wcześniej, a teraz nic o Subaru nie było.

      W ogóle jak teraz czytałam to Akuma miał w sobie coś niepokojąco urzekającego w tym fragmencie.
      Yuji jakoś tak sympatyczniej wyszedł niż zwykle. Najwyraźniej Takumi go później zepsuł :(
      Poza tym, mimo że w retrospekcjach z Akumą chyba nigdy nie piszesz, kiedy te wydarzenia miały miejsce, nie trudno zorientować się jaka jest chronologia między nimi na podstawie zmiany postawy Akiego. Zaimponowało mi to :)

      Moim zdaniem piszesz na tyle dobrze, że nawet jeśli zrobi się landrynkowo to będzie to miało logiczne podłoże, więc jak dla mnie śmiało :P

      "Z każdym dniem coraz bardziej doceniał ich wartość, a słowa Akumy nabierały większego znaczenia."
      "Nagle w głowie Johna coś zaświtało. A co jeśli chłopak po prostu tęsknił za seksem?" i "Idąc tym tropem, John pomyślał sobie, że jego niewolnik mógł to lubić. Może teraz mu tego brakowało?" - to jedne z tych mocnych zdań. W ogóle ten fragment z przemyśleniami Johna był mroczny. Z tych przemyśleń coś złego może wyniknąć. I jeszcze się spił facet na koniec, no. Może być groźnie. Chyba że tym razem spije się na wesoło, chociaż i tak Johna najbardziej lubię kiedy jest taki zimno-kalkulujący jak ma za dobry humor to też się o Akiego bać zaczynam. :P
      Albo mogłoby być fajnie, jakby się John po pijaku przespał z Moritą, a jak o tym pomyślałam to mi się przypomniało, że kiedyś Aki pomyślał, że Hisato jest facetem Johna. John sypia z kimś w końcu? Bo on myślał co najmniej raz, żeby sobie prostytutkę zamówić, czy coś.

      A fragmenty z Renem i Yukio rzeczywiście zwykle podobają mi się trochę mniej niż reszta wątków, ale pewnie, dlatego że do tej pory niewiele z nimi było i w sumie nie bardzo było wiadomo w jaką stronę ten wątek pójdzie. Ale wizytę Yukio u Rena z poprzedniego rozdziału uważam za najlepszy fragment z całego opowiadania. :D

      "Tak, jak polecił mu tamten, nie ubierał niczego eleganckiego." - albo "nie włożył niczego eleganckiego", albo "nie ubrał się w nic eleganckiego".

      Jak dla mnie możesz zdradzić co to za marzenie ma Aki, bo tak sobie ostatnio wróciłam do poprzednich rozdziałów i znów zaczęło mnie to nurtować.
      Albo kim właściwie jest Akuma. Na imprezie ktoś napomknął, że Andavel miał dziecko, więc od razu przyszło mi do głowy, że to mógł być Akuma. Aki w końcu widział Andavela u Akumy.
      W sumie co tam knuje Andavel też mogłabyś zdradzić.
      Albo co jest nie tak z rodzicami Akiego. Bo coś musi być z nimi nie tak, skoro Aki wziąwszy w łapki telefon nie pomyślał od razu, by dzwonić do mamy. Co więcej rozumiem, że ktoś może nie mieć zaufania do policji, zwłaszcza po tym, jak się przesiedział dwa lata w niewoli u jakiegoś psychopaty, a policji ani widu, ani słychy, ale żeby stwierdzić, że rodzina tym bardziej by mu nie pomogła to coś się dziać musiało. Znów przyszło mi do głowy, że może rodzice Akiego też siedzą w branży. To by w sumie ułatwiło związek Johnowi i Akiemu, tak mi się wydaje.
      I jeszcze przy okazji Akumy, to ja bym coś więcej w sumie o nim poczytała. Zaczął mnie skubany intrygować. Aki zna go tylko od strony "zawodowej", ale kim taki człowiek mógłby być prywatnie? Najbardziej mnie intryguje, czy on ma jakiegoś partnera/partnerkę życiową. Bo mi się przypomniał Kukliński, który mordował na zlecenie dla mafii, a jego żona i dzieci przez lata o niczym nie wiedzieli.
      Co z Markiem mogłabyś też napisać. I tak prawdopodobnie na daleką przyszłość to miło by było poczytać o pierwszym spotkaniu Akiego z mamą Johna. Jak nie w opowiadaniu to rzucam pomysł na bonus :D

      Usuń
    3. Nie no, może nie dobijajmy tak już Takumiego, nawet jeśli nie jest najsympatyczniejszym człowiekiem na świecie :P Chociaż pasowałoby… Ale nie, zdecydowanie to nie jest to. Myślę, że wtedy jego niewolnicza kariera skończyłaby się w chwili, w której Morita choćby nabrał ku temu podejrzeń.
      Kto wie, kto tu jest czyim wrogiem. Kto wie... ^^ Za to z Subaru to już inna sprawa.

      W tym fragmencie z Akumą, Aki jeszcze nie poznał zbyt dobrze Yujiego, więc jeszcze nie miał nic przeciwko niemu. Później niestety zmienił zdanie, kiedy doświadczył jego prawdziwej natury :P We wcześniejszym rozdziale, gdzie też była jego retrospekcja, można zobaczyć, jak bardzo się lubią.
      O, dziękuję! Staram się, by Aki zachowywał się odpowiednio do sytuacji i do czasu, jaki właśnie u Akumy spędził. Cieszę się, że da się to zauważyć :)

      Może lepiej nie kuś mnie. Jeszcze posłucham i wcale nie gwarantuję, że wtedy byłoby tak logicznie :D Jeszcze zaczęłabym szaleć i zrobiła z Johna takiego miśka? Wyobrażasz sobie to? Lepiej tego nie rób! Ostrzegam!:P

      John spił się nie pierwszy i nie ostatni raz. Nic dziwnego, bo facet lubi pić, jak można było już zauważyć. Zobaczymy, czy tym razem też coś z tego wyniknie. Aki już zaczął się niepokoić. Chyba też ma jakieś złe przeczucia, okaże się, czy słuszne :P
      Dlaczego jak John ma dobry humor, to się zaczynasz bać o Akiego? Wydawało mi się, że wtedy jest nawet niegroźny. I że gorzej, kiedy zaczyna być poważny. Wtedy potrafi być brutalny i niezbyt miły ^^

      John nie lubi prostytutek :P Jak widać, z niewolnikami też ma problemy xD Ale myślę, że niedługo dowiesz się, jak to z nim jest xD

      Na ten wątek z Yukio i Renem mam coraz więcej pomysłów, więc myślę, że może być ciekawie.

      Hahaha :D Na marzenie może jeszcze trochę za wcześnie. W końcu to największa tajemnica opowiadania. No, powiedzmy. Ale mogę zacząć dawać parę wskazówek. Może ktoś się wtedy domyśli ^^
      Poza tym, nie mogę zdradzać wszystkiego od razu. Wtedy nie byłoby zabawnie!

      No w końcu! Czekałam na to, aż ktoś wreszcie zauważy, że coś jest nie w porządku z tym, że Aki nie zdecydował się zadzwonić do rodziców. Ale o co chodzi nie będę zdradzać :) Co do policji – Akuma już się o to postarał, żeby Aki stracił do nich wszelkie zaufanie ;)

      Jaki jest Akuma prywatnie? Hmm… muszę nad tym pomyśleć. To może być w sumie dobry pomysł, żeby o tym napisać, ale muszę jeszcze się nad tym zastanowić. Co do Marka – jeszcze się kuruje. W końcu coś tam sobie złamał, więc tak szybko się nie poskłada. Pozwól chłopakowi odpocząć ^^ Mogę jednak zapewnić, że i on kiedyś znów się pojawi.

      Aki i mama Johna? Chcesz wywołać apokalipsę? :P Bo inaczej sobie tego nie wyobrażam :P

      Pozdrawiam! ♥

      Usuń
    4. Z tym Johnem w dobrym humorze to sama nie wiem o co mi chodzi, ale jest w nim coś takiego, że strach się bać, a jak zachowuje się jak socjopata, to przynajmniej jest przewidywalny w miarę, bo się logicznie zachowuje. Wściekły lub szczęśliwy John pojawiają się na tyle rzadko, że nie wiadomo czego się spodziewać.

      Ci rodzice to jakoś od razu przyszli mi do głowy, ale, kurczę, z mamą chyba Aki nie miał tak źle, wspominał ją jakoś ostatnio, więc zdaje się, że z ojcem jest jakiś problem. Chyba jak w którymś rozdziale przypomniał sobie jak telewizor rozwalił, to bał się, że ojciec się wścieknie, czy coś, ale już nie pamiętam. To właśnie problem historii publikowanych w częściach, łatwo umykają szczegóły :(

      I a propos szczegółów - w rozdziale 13, Aki pomyślał, że ten niewolnik, który próbował uciec, kogoś mu przypomina. Chodziło o Ryotę? Bo w kontekście dalszej fabuły tylko on przychodzi mi do głowy. Nikt inny chyba nie miał aż tak samobójczych zapędów. Z drugiej strony jeśli o wygląd chodzi to pomyślałam o Yujim, ale jakoś tak mi nie pasuje, żeby jego akurat Aki wspominał.
      Przy okazji samobójstw, to próby zabicia się Akiego to też dobry motyw, o którym do tej pory było mało, a motyw chyba ważny, skoro pojawił się w prologu.
      Swoją drogą Aki, nawet jak na standardy Akumy, musi być dobry, skoro facet zadał sobie tyle trudu by utrzymać go przy życiu.

      Z tym marzeniem to rzeczywiście możesz podrzucić jakieś wskazówki, bo dawno o tym nie było.
      Poza tym o ile zwykle mam mnóstwo pomysłów, co się może wydarzyć, to pomysłów na to marzenie nie mam prawie żadnych. Zwłaszcza że wygląda na to, że Aki niekoniecznie miałby być wolny, by to marzenie się spełnić.

      John jako misio? No dobra, ciężko to sobie wyobrazić, ale wizja kusi, nie powiem :P Aczkolwiek jak już to ja bardziej widzę go jako taką klasyczną tsundere, ale fabule chyba jednak nie wyszłoby to na dobre XP

      Apokalipsa? Aż tak? Ale w sensie, że mama Johna, by się wściekła na syna. Bo jak tak to ja tym bardziej chcę o tym poczytać. Taki upupiony John to musiałaby być świetna sprawa :D. No i chyba jednak większa apokalipsa by była, gdyby John spotkał mamę Akiego. Choć może z tą kobitą też coś jest nie tak. Chyba że mama Johna uznałaby, że synek został uwiedziony przez wstrętnego bachora łasego na kasę :P Ja tam nie wiem, mało o tej kobiecie było. Ale jara mnie strasznie, że w ogóle cokolwiek o ich rodzinach piszesz, to się jednak nieczęsto w opkach pojawia (jakichkolwiek, nie tylko yaoi).

      A Akuma w tym rozdziale zrobił na mnie duże wrażenie. Może dlatego że się odzywa trochę więcej niż zwykle. Albo po prostu kumulacja retrospekcji z nim nastąpiła. Bo w gruncie rzeczy to ciekawa, ważna postać, a prawie nic o nim nie wiadomo. Dobra, o Andavelu prawie też nie, ale po nim mniej więcej wiem czego mogę się spodziewać, a z Akumą ciężko nawet zgadywać, w którą stronę ta postać pójdzie i kim on w ogóle jest.
      Jak tak teraz o tym myślę to o Hisato też jest strasznie mało, o nim też możesz jakiegoś bonusa trzasnąć.
      Pozdrawiam ^3^

      Usuń
    5. Próby samobójcze Akiego, to dosyć długi temat, bo było ich kilka, ale o nich także zamierzam niedługo wspomnieć. A jeśli chodzi o Prolog, to raczej coś, o czym lepiej zapomnieć :P Poza tym, chyba faktycznie Akuma musiał mieć spory interes w tym, by tak zajmować się Akim. W sumie to opłaciło mu się, bo w końcu dostał za niego całkiem sporo kasy. No i Aki nie opierał się w nieskończoność jego naukom i w pewnym momencie dobrze je sobie przyswoił. Jak można zauważyć, ten niewolnik udał się Akumie doskonale :D
      Co do tego o kim pomyślał wtedy Aki, prawdę mówiąc, to, że kogoś mu tamten chłopak przypominał, wcale nie oznacza, że naprawdę tak musiało być. Albo że to koniecznie musiał być inny niewolnik :)

      Ok! Wskazówki będą i będzie zabawnie :D

      Uwierz mi, nie wyszłoby. Chociaż to tak kusi…

      A myślisz, że dlaczego John się tak chętnie z nimi kontaktuje? :P Hahaha, chyba pora też napisać trochę o przeszłości Johna. W ogóle, muszę wreszcie coś zrobić z tymi wszystkimi wątkami, bo za dużo zaczyna ich być xD Niedługo się sama pogubię ^^ Za to mam przynajmniej trochę materiału na parę kolejnych rozdziałów.

      Pozdrawiam! ;3

      Usuń
  9. Nie wiem co napisać... Rozdział był oczywiście wspaniały. Rany, jak mi ich wszystkich brakowało! Mam nadzieję, że Aki nie wywinie niczego głupiego.
    Czekam na następny rozdział ( mam nadzieję, że będzie wcześniej niż za miesiąc) i życzę masy weny!
    PS.
    Nie umiem i nie lubię pisać komentarzy, ale chcę żebyś wiedziała, że piszesz naprawdę genialnie, a ja ciągle tu jestem. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ♡ Wcale nie musisz pisać żądnego długiego komentarza. Cieszę się widząc jakiekolwiek, bo wtedy wiem, że ktoś czyta to, co napiszę i jest mi z tego powodu bardzo miło :)
      A co do rozdziału, może uda mi się go trochę wcześniej skończyć. Ech, fajnie by było ^^

      Usuń
  10. Och, spełniłaś moje marzenie odnośnie większego udziału Takumiego w opowiadaniu :) Lubię gościa :D
    Co do Pana to mam wrażenie, że opowiadanie jest o tym: "Jak nie przeruchać swojego seksualnego niewolnika", dobrze, że Aki wziął sprawy w swoje... ekhm... usta :D
    Cieszę się strasznie w nowego rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :D Cóż, takie marzenie nie trudno spełnić, ale i tak się cieszę :D
      Może nazwę tak to opowiadanie? Pasuje jak ulał ^^
      Co do Akiego, to chyba faktycznie dobrze. Przynajmniej dla niego ^^
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  11. Ja na wstępie opierdZiele Cie lulu za taki Zastój a dopiero później wycałuję Za rozdział.....jak Zwykle mi Malo i chce więcej....mam nadzieje że nie każesz mi tyle czekać...
    Dziękuję za scenę z telefonem byla świetna i błagam niech Pan w końcu pokaże Ze ma jaja nie tylko w interesach ale w łóżku teZ i Ze nie jest impotentem 😁 hah....Życzę ci duuuuZo weny i błagam o szybko dodaną kolejną część;***
    Twoja fanka xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No trochę to trwało, wiem... Ale cóż zrobić? Może chociaż następny będzie wcześniej...
      Nie no, John nie jest impotentem. Na pewno nie. To, że się powstrzymuje, nie znaczy, że nie może XD
      Dziękuję <3 Postaram się dodać wcześniej niż ten :)

      Usuń
  12. Niesamowite, jak nowy rozdział Twojego opowiadania może od razu poprawić dzień! I najlepsze jest to, że za każdym razem zdecydowanie opłaca się czekać!
    Scena z telefonem była bardzo mocna i wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Bo z jednej strony było mi bardzo szkoda Akiego, w końcu chciał dobrze i zawsze tak bardzo się stara, żeby wszystko wyszło jak najlepiej, a z drugiej uwielbiam tę stanowczą i agresywną wersję Johna. Także najpierw ochrzaniłam w myślach Johna za tak złe potraktowanie niewolnika, a chwilę potem zachwycałam się nad tym, jak genialnie ten facet potrafi się wkurwić.
    Co do wątku z Renem i Yukio, to bardzo ciekawi mnie, jak się to rozwinie. I nie wiem dlaczego, ale z zapowiedzi Yukio wywnioskowałam, że tak naprawdę to on tym swoim przechytrzaniem Rena się w coś z nim wplącze, przy czym Ren naprawdę da mu spokój i to Yukio będzie tym, który coś zapoczątkuje.
    A właśnie, mówiłam Ci już, że zawsze kończysz w takim momencie, że całymi dniami zastanawiam się, co będzie się działo dalej? Oczywiście tym razem było tak samo... Bo do tej pory widziałam Takumiego jako tego złego, ale po jego prośbie pomocy nieco zmieniłam o nim zdanie. Nie jest to może na razie jakiś wielki krok w stronę polubienia go, ale myślę, że jego historia może okazać się bardzo interesująca i rzuci na tę postać nowe światło. No i wiadomo, że Aki może wpędzić się w niezłe tarapaty, jeśli zechce pomóc Takumiemu, co jest kolejnym atutem tego wątku.
    Pozdrawiam i życzę weny oraz jeszcze więcej równie świetnych pomysłów! :)
    Ps. Gdzie się podziewa Andavel? Czyżby dostał zawału przy obmyślaniu swojego niecnego planu? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet nie wiesz, jak taki miły komentarz poprawia humor :)
      Uff... dobrze, że uważasz, że warto było czekać. Co nie znaczy, że z chęcią daję swoim czytelnikom tyle czekać xD Ale i tak cieszę się, że Ci się podoba!
      Ale co to znaczy, że "genialnie potrafi się wkurwić"? Wydaje mi się, że wkurwia się tak po prostu, jak każdy inny ^^
      Wątek Yukio i Rena żyje na razie trochę swoim życiem, bo początkowo planowałam coś zupełnie innego, a ostatecznie zdecydowałam się na inną wersję. Co takiego się będzie działo między nimi - czas pokaże xD Jak na razie Yukio nie ma żadnego planu, więc może to trochę potrwać. Chyba że coś się stanie w międzyczasie.
      Jeśli jest tak jak mówisz z tym zakończeniem, to czuję, że cel został osiągnięty ^^ Zawsze powtarzam, że skoro i tak tyle trzeba czekać, to musi być przynajmniej na co :P
      O Takumim można sobie myśleć co się chce, ale faktem jest, że znalazł się w nieciekawym położeniu. Czy jego historia jest taka interesująca? Szczerze mówiąc, nie uważam żeby była tak bardzo ciekawa xD Ale każdy to sam oceni. Może komuś akurat przypadnie do gustu.
      Jeśli chodzi o Andavela, to żyje sobie, prowadzi swoje interesy i... niedługo się pojawi ^^
      Także pozdrawiam i dziękuję! <3

      Usuń
    2. Cóż, coś jest w tym złoszczeniu się Johna, że po prostu ciary przechodzą i ryj się sam cieszy (a przynajmniej ja tak mam). Nie potrafię tego wyjaśnić, ale coś w nim jest takiego, że jak staje się zły, to zaczynam pałać do niego jeszcze większą sympatią. A może po prostu odzywa się wtedy moje zamiłowanie do groźnych facetów...? :3
      W sumie wątek z Yukio i Renem podoba mi się w ten sposób, że w którą stronę by nie poszedł, i tak będę usatysfakcjonowana. I nawet jak nie będą razem (choć po cichu liczę na sytuację odwrotną), nie będę rozpaczać tylko cieszyć się rozwojem tego wątku.
      I oczywiście już nie mogę się doczekać pojawienia się Andavela. Nawet nie wiesz, jak mnie ten facet zaintrygował!
      W każdym razie z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnego rozdziału! ♥

      Usuń
    3. Przypuszczam, że to drugie :P John w sumie mógłby być miłym facetem, gdyby był mniej impulsywny i może zajmował się czymś bardziej normalnym...
      Kurcze, na serio miałam już coś zrobić z tym wątkiem, ale teraz widzę, że jednak nie ma co się martwić :)
      Spokojnie, nie ma się co denerwować. Andavel, tak jak mówię, w końcu się pojawi, trzeba tylko poczekać :)

      Usuń
  13. Nareszcie jest! Tak długo na niego czekałam że aż myślałam że blog jest zawieszony ;-; ale coż...ważne że jest ^^ notka świtna i z niecierpliwością czekam na następną \(^ω^\) ciekawi mnie co z takumim *-* może jego pan lubi bdsm czy coś...nie wiem...poczekamy zobaczymy XD
    Dużo weny życzę i pozdrawiam

    ~minami
    PS: kiedy można się spodziewać następnej notki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, że blog nie jest zawieszony. Po prostu trochę długo mi schodzi z pisaniem. Ale opowiadanie jak najbardziej jest kontynuowane :)
      Co będzie z Takumim, dowiecie się w przyszłym rozdziale xD A on pojawi się za jakiś czas. Jak na razie nie wiem jeszcze kiedy :)
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam! :D

      Usuń
  14. Świetny rozdział warto było czekać. Jestem ciekawa o co Takimi poprosi Akiego.Jesteś wspaniała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) To wspaniale, że uważasz, że warto było czekać ^^

      Usuń
  15. Genialneee jak zawsze! Oficjalnie stwierdzam, że ta opowieść jest warta każdej nocy, którą zarwałam na jej czytanie, a takich pozycji na swojej liście mam niestety mało. :) Tak trzymaj! (chociaz rozdzialiki mogłyby być troche częściej :c) xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, jaki komplement :D Dzięki! Postaram się dodać następny wcześniej. Mam nadzieję, że tym razem się uda! ;>

      Usuń
  16. Genialny rozdział! Kocham alkohol w Twoich opowiadaniach bo wtedy są najlepsze akcje xD poza tym co się stało biednemu Takumiemu? Nie żeby obchodził mnie jego los ale nosi nazwisko mojej ulubionej męskiej postaci z anime xD Dziękuję za ten rozdział i liczę na następny! Weny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie przesadzaj z tą miłością do alkoholu, bo to się może źle skończyć :P
      A jaka jest Twoja ulubiona postać z anime? :)
      To ja dziękuję i pozdrawiam! :)

      Usuń
    2. Moja ulubiona postać to Takumi Usui z Kaichou wa maid-sama <3 ahh alkohol w realnym świecie mnie nie interesuje ale kiedy postać w opowiadaniu tego typu jest "zamglona" to to jest genialne *-*

      Usuń
    3. No tak, faktycznie, to nawet taka znana postać. Teraz jak o nim napisałaś to pamiętam go z Kaichou wa maid-sama, chociaż oglądałam to już tak dawno temu :)

      Gdyby nie alkohol w realnym świecie, w opku też by go nie było :P

      Usuń
    4. No widzisz xD a jak tam postęp w pisaniu? Dużo jeszcze zostało do zakończenia rozdziału? Ja już nie potrafię czekać xD chyba się uzależniłam czy coś

      Usuń
  17. No nareszcie! Tak długo czekałam na nowy rozdział!
    Widzę, że akcja szybko się rozkręca. Naprawdę, budujesz świetny klimat. ;D Tylko, gdybyś jeszcze dodawała częściej wpisy. Aww, byłoby idealnie!
    Bardzo się wkręciłam w historię. Mam nadzieję, że nie obrazisz się, jak narysuję twoje postaci. >u< Mam taki zamiar od dość dawna (oczywiście, pracę wrzuciłabym Ci na fanpage ;D).
    Ogólnie mówiąc o rozdziałach - jestem bardzo pozytywnie zaskoczona.
    John dziwnym trafem przeżył dość sporo humorów (jak na niego - człowieka "opanowanego") - podniecenie -> radość -> zamyślenie -> furię -> później znów radość -> i jeszcze większą radość z picia. XD
    Za to Aki wciąż wspomina stare czasy. Ach, świetny pomysł! Nie wiem czemu, ale widzę ten tytuł jako dobry materiał na mangę.
    Gdyby nie zbyt duża gama scen erotycznych, to może by się przyjęła. XDDDD Wybacz. Nie mogłam się powstrzymać, aby tego nie dopisać. XD
    Zdziwiłam się czytając o tej scenie z telefonem. Omg, to było świetne. Tak przeczuwałam, że nie wyjdzie z tego nic dobrego. Dziewczyno, ty to masz pomysły!
    Zastanawia mnie tylko co z Renem. Coś kręci? Niesamowite. Może się zaczai na Yukio w łazience z pistoletem? XD Byłoby dość ciekawie... i śmiesznie.
    Aaaw i jeszcze ten Takumi. Zgaduję, że poprosi Akiego o to, aby pomógł mu w ucieczce. Kreuje mi się w głowie taka sytuacja: Aki ma odstawić coś przed Johnem, a w tym czasie Takumi będzie mógł uciec. Nie wiem... Albo.. Wiem! Może Aki potrąci szklankę, a Takumi będzie musiał pójść po zmiotkę (szkło) i wtedy ucieknie. Ach, ale za to z pewnością Aki będzie miał karę do odrobienia. Ciekawe w jaki sposób by się zachowywał. ;o Możliwe, że Takumi będzie również i Akiego namawiał do ucieczki. To takie nieprzewidywalne!
    Już tak na koniec życzę Ci dużo weny na następne rozdziały! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza tym, zapomniałam dodać link do piosenki, która bardzo kojarzy mi się z fundamentalnym klimatem. ^^
      https://www.youtube.com/watch?v=45j5qoy8Ad0
      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Nic w życiu nie jest ideale. Byłoby za dobrze, gdybym je częściej dodawała, nie? :P
      Pewnie, że nie obrażę się. Rysuj, jeśli chcesz. Ja z chęcią zobaczę, więc nie zapomnij potem pokazać! ^^
      John to chyba jednak nie do końca taki opanowany jest. Ostatnio mu to słabo wychodzi. Dlatego pije, żeby zapomnieć. :>
      Na mangę? Nie przesadzajmy. Jakoś tego nie widzę xD Chyba właśnie przez te sceny erotyczne. Tyle ich jest, że ludzie mogliby zwariować!
      Dziękuję :D Cieszę się, że coś mi się udało. A z Renem to wcale nie taki głupi pomysł… Nie chciał Yukio po dobroci, to będzie… nie po dobroci xD
      To co Aki zrobi w związku z Akumim, okaże się w przyszłym rozdziale. Nie będę złą suką i nie będę spoilerować.
      Piosenkę znam, tylko może nie słyszałam jej wcześniej w tej wersji. Ale ciekawa :)
      Dziękuję i pozdrawiam! ;3

      Usuń
  18. Mam nadzieję, że nie poleci teraz na mnie fala hejtu, ale muszę coś napisać. Opowiadanie nie jest złe, tylko sposób jego publikowania jest niewłaściwy. Jeżeli autor deklaruje, że rozdział ukaże się w danym terminie, to powinien go dotrzymać. Rozumiem, że każdy ma swoje życie i nie zawsze znajduje czas na pisanie. Ale raczej po dość długim czasie publikacji autor powinien znać swoje możliwości i nie ustalać terminu, którego nie dotrzyma. Nie piszę tylko i tym rozdziale, ale pamiętam, że opowiadanie miało być publikowane co dwa tygodnie. I wtedy także notorycznie się opóźniało. Może to lepiej, że zrezygnowałaś potem z podawania konkretnych terminów, ponieważ ja takie ciągle opóźnienia traktuję jako przejaw braku swoistego szacunku dla czytelnika. Pozdrawiam i mam nadzieję, że ten komentarz nie zostanie odebrany niewłaściwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka fala hejtu? Nie ma powodu.
      Prawdą jest, że nie dotrzymuję terminów, dlatego przestałam je podawać. Wiem też, że to nieładnie z mojej strony, kiedy jakiś jednak podam, a potem się z niego nie wywiązuję. I bardzo żałuję za każdym razem, kiedy tak się dzieje. Przyznaję, że nie jestem z tego dumna.
      Właśnie dlatego, że już jakiś czas piszę to opowiadanie, zdałam sobie sprawę z tego, że nie ma sensu podawać terminów, bo i tak prawdopodobnie ich nie dotrzymam. Obecnie nie mam możliwości pisać częściej niż to robię, więc rozdziały będę publikować nieregularnie, jak do tej pory.
      Rozumiem, że możesz odbierać to jako brak szacunku. Na pewno nie taki jest mój cel, ale stało się i pewnie już tego nie zmienię.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  19. Witam. Znalazłam Twojego bloga dzisiaj i z zapartym tchem przeczytałam wszystko. Zakochałam się w tym opowiadaniu miłością czystą i niewinną jeśli taka w ogóle istnieje :D
    Uwielbiam Akiego i jego Pana. Czytałam wiele opek o tej tematyce ale w każdym już na początku niewolnik był wykorzystywany, a tu nic. Co najwyżej pocałunki.
    Masz wielki talent do pisania. Wiele osób może Ci go pozazdrościć. Ja na pewno xd
    Mam nadzieję, że już w krotce wstawisz nowy rozdział bym nie musiała czekać na niego zbyt długo.
    Serdecznie pozdrawiam, Senri97 która bije pokłony ;P

    OdpowiedzUsuń
  20. Ech strasznie tęsknię za tym opowiadaniem, kiedy przerwy pomiędzy dodawaniem rozdziałów trwają ponad miesiąc ;^;
    Nie można znaleźć jakiegoś rozwiązania? Krótsze rozdziały; pisanie z wyprzedzeniem kiedy już znajdziesz czas?
    Plus przynajmniej za to, że nie znikasz bez słowa, tylko odpowiadasz na komentarze :,D

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak bardzo nie mogę się doczekać następnego rozdziału, że czytam ten już trzeci raz ; A ;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, mam dokładnie to samo :D.
      A.iks

      Usuń
  22. I co dalej?! Nie moge doczekac sie kolejnego rozdzialu. Oby Aki w nic sie nie wplatal. Troche szkoda mi Takumiego.

    OdpowiedzUsuń
  23. Hej! Nominowałam cię LBA, tutaj masz pytania: http://opowiadaniazkrainypiewotniaka.blogspot.com/2016/07/lba-x2.html
    Mam nadzieję, że odpowiesz!

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedy next???

    OdpowiedzUsuń
  25. Hej kiedy next ?? Czekamy i czekamy i wcia niema

    OdpowiedzUsuń
  26. Kiedy następnym rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Optymistyczna wersja jest taka, że pojawi się w tym tygodniu.

      TenshiLULU

      Usuń
  27. Końcówka- zmarłam...
    To jest takie świetne!!!

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  29. Hey, hey.
    Trafiłam na twojego bloga dwie doby temu i jestem pod niemałym wrażeniem. Chociaż nie jest to to czego do końca szukałam, ale bardzo przyjemnie się czyta twoje dzieła, mimo to momentami nuda Akiego mi się udzielała. Spodobała mi się końcówka, miała to " coś". Fajnie, że odpisujesz na komentarze, pokazujesz tym, że zależy Ci na czytelnikach. Mimo to twoim problemem jest brak czasu, prawda? Odstępy pomiędzy opowiadaniami są wielkie, np. ta część- dodana 24 maja jeśli się niemylę, a komentarz piszę 31... Lipca. No ale tródno, niezmuszę Cię do pisania, i niewnikam dlaczego dodajesz opowiadania w tak dużych odstępach czasowych. Oczywiście pozdrawiam, życzę weny, duuużo wolnego czasu i udanych wakacji.

    PS niespiepsz tego 😏

    OdpowiedzUsuń
  30. Hej, czytam twój blog po raz trzeci w ciągu dwóch dni i muszę ci powiedzieć,że za każdym razem wydaje mi się coraz lepszy ;) Mam tylko taką jedną sprawę i mam nadzieję, że nie spadnie na mnie za to fala hejtu.

    John jest szefem mafii, tak? Nie miał problemu żeby zabić niewinną kobietę tylko dlatego, że go szantażowała, skazał pewnie wiele osób na śmierć i tortury ale swojemu niewolnikowi nic nie zrobi? Trochę to według mnie dziwne i nielogiczne, mam nadzieję, że w końcu doczekam się sceny kiedy John będzie takim "prawdziwym panem", nie musi być od razu, z chęcią poczekam tych kilka rozdziałów (tak btw dodawaj częściej i kiedy następny?)

    Uwielbiam wszystkie wątki z Akumą i w sumie to mogłabyś jakoś przybliżyć jego postać.

    A i wisisz mi 5 godzin snu bo przez ciebie poszłam spać wczoraj o 5, a wstałam o 8 :D

    Isirid

    OdpowiedzUsuń
  31. A i mam jeszcze jedno pytanie, czy w rodzinie Akiego ktoś pił, bo tak już parę razy przewinęło się, że miał nieciekawe wspomnienia związane z alkoholem, a do rodziny nie chciał się zwrócić po pomoc... A z resztą, może nie będę zgadywać bo znając życie nigdy nie zgadnę, o co ci chodzi w takich sprawach. Chociaż to może i lepiej, tak jest ciekawiej i przez to z jeszcze większa ciekawością czytam, i mam nadzieję, że będę czytać jak coś dodasz, kolejne rozdziały.

    Isirid

    OdpowiedzUsuń
  32. Opowiadanie świetnie, ale autorka... to nieodpowiedzialne prowadzić tak popularny blog, mieć tylu czytelników i nadal nie potrafić znaleźć czasu na napisanie czegoś. Nie wymagamy (czytelnicy) przecież niewiadomo czego :/ krótkie rozdziały chodźby raz na miesiąc i tak będą spełnieniem marzeń. Jeśli masz jakieś poważniejsze problemy z weną, komputerem lub po prostu osobiste to powinnaś napisać przynajmniej krótki komentarz. Może nie odczuwasz tej prawie trzy miesięcznej przerwy tak jak my lub nie możesz się zebrać do napisania? Uh nie wiem... mam nadzieje, że nowy rozdział pojawi się na dniach ^^
    Czekam z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie przejmuj się autorko. Jak nie masz weny to nie pisz, bo opowiadanie jest super i jak się napiszę coś głupiego, to przecież można je popsuć. Dużo tu jest komentarzy typu że to nie jest wcale trudne ale gówno prawda pisanie właśnie jest trudne. Piszę, ponieważ możesz mieć mieszane emocje po tym spamie powyżej. Pamiętajmy - nie każdy potrafi od tak wypluwac rozdziały. Świetnie piszesz, a ja jako tw fan czekam na coś dobrego, a nie na krótki rozdział co tydzień.

    ~Hidan

    OdpowiedzUsuń
  34. Kiedy się rozdziału można spodziewać :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ej no ja cię chyba zamordują. Gdzie jest rozdział kufa?! ;___; patrzę codziennie ale nic tu nie maaa

    OdpowiedzUsuń
  36. "Optymistyczna wersja jest taka, że pojawi się w tym tygodniu".

    Rozumiem. Rozumiemy. Ale dlaczego K*rwa nie dodałaś nawet wpisu, że tymczasowo lub na dobre nie będziesz dodawała rozdziałów! Och! Tak trudno znaleźć dobre opowiadanie... A jak się znajdzie to rozdziały pojawiają się co 3 miesiące. Ja naprawdę rozumiem, że możesz nie mieć weny, możesz nie mieć dostępu do sieci, możesz nie mieć czasu, ale błagam Cię, mogłabyś dodać chociaż krótką notkę o tym, że rozdział pojawi się z opóźnieniem lub się nie pojawi... Ale " pojawi się w tym tygodniu" mnie dobiło...
    Czekam i obym się nie zawiodła. Ale nie potrzebnie się uniosłam... Mimo wszystko mam zamiar dokonać " escocardy", ale mam również nadzieję, że następny rozdział będzie cud, miód, orzeszki i chociaż trochę zrekompensuje ten czas. Właściwie to nie powinnam się w ogóle czepiać, gdyż jest to tylko twoja dobra wola, że dodajesz rozdziały. W sumie wolę długi rozdział raz na jakiś czas niż jeden krótki raz w tygodniu. Ponownie życzę weny.
    Proszę, chociaż jedna informacja o terminie pojawienia się kolejnego rozdziału.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  37. Tenshi... sprawdzam codziennie rano i wieczorem, czy nie ma rozdziału, i za każdym razem mnie serduszko boli. Nie bij serduszka, dodaj chociaż notkę z terminem, żeby nie przechodziło zawału z rozpaczy dwa razy w ciągu dnia :'(

    OdpowiedzUsuń
  38. Hej,
    Josh och musisz zrozumieć, Aki był uczony aby zadawalać swojego pana, brak zainteresowania równa się dla niego śmiercią, a potem ta akcja z telefonem, chciał dobrze... co się stało z Takumim?
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń