Rozdział 17

Niewolnik i inne brzydkie słowa


Towarzyszyło im dwóch ochroniarzy. Uzbrojonych, Akiemu udało się zauważyć u nich broń już wcześniej, gdy wysiadali z samochodów. Nie zdziwiło go to, w końcu ochrona ich szefa, a pana Akiego, była ich obowiązkiem. Prawdopodobnie jedynym i najważniejszym, jak sądził chłopak, ale do tej pory spotykał ich wyłącznie w tego typu sytuacjach. Nie miał więc większego porównania.
Rezydencja Mority, pięknie oświetlona, tak jak i cały ogród, wyglądała imponująco, choć na Akim i tak największe wrażenie wywarła wielka fontanna znajdująca się przed budynkiem. Z chęcią zatrzymałby się przy niej i przyjrzał dokładniej rzeźbie kobiety z dzbanem, usytuowanej dokładnie na środku, ale wiedział, że jego chęci liczyły się tutaj tyle, co nic. Nie miał co do tego żadnych pretensji. Myśl o tym, że takie już jest życie, ulotniła mu z głowy równie szybko, jak do niej wleciała.
Wszedł za panem po kilku betonowych schodkach, niemal czując za sobą oddech jednego z ochroniarzy. Nie przestraszyło go to, choć poczuł się nieco niekomfortowo. W myślach nieproszenie pojawił mu się obraz Rokuro, ale odegnał go jakoś. To nie był powód do zmartwień. Nie teraz. Nie w tym momencie.
Denerwował się natomiast z innego powodu. Wiedział, że niewolnikiem Mority był Takumi i niepokoiło go to, co mogło się wydarzyć, kiedy przestąpi próg i znajdzie się, prawdopodobnie, w jego pobliżu. Nie miał pomysłu na to co konkretnie Takumi mógłby wykombinować, w końcu również musiał uważać na swojego pana, ale Aki miał złe przeczucia co do ich ponownego spotkania.