Rozdział 16

Portret na tle jeziora  


Niewolnicy przebywający u Akumy nie przepadali za sobą i było to najzupełniej normalne. Zawiązywanie przyjaźni nie miało tam sensu, choć nieliczne wyjątki, jak wszędzie, też się zdarzały. Jednak w większości przypadków niewolnicy nie mieli żadnych powodów, by żywić do siebie choćby sympatię. Akuma na każdym kroku skutecznie im to uniemożliwiał. Poza tym, nigdy nie było wiadomo, czy nagłe przyjazne zachowanie „towarzysza niedoli” nie było kolejną grą ich pana, który często poddawał ich różnym, dziwacznym próbom.
Tolerowali się i to wystarczało. Musiało.
Akuma upodobał sobie Akiego już po kilku miesiącach od chwili, gdy tamten znalazł się w jego posiadaniu. Chłopak wiedział, dlaczego to właśnie jego wybrał, bo pan niejednokrotnie, nieraz specjalnie przy innych niewolnikach uzmysławiał mu to. Aki był więc świadomy, że chodziło o jego wygląd, który przypadł panu do gustu oraz, że według pana, był uroczy, z czym chłopak sam się nie zgadzał. Ale nawet to, że stał się „pupilkiem” pana, oczywiście wbrew własnej woli, nie przyniosło mu żadnych korzyści. Wręcz przeciwnie. Zyskał dzięki temu jedynie wrogość sporej części niewolników. Z jakichś powodów uwierzyli oni, że chłopak posiadał przywileje im niedostępne. Nie było to prawdą, bo pan był dla niego o wiele bardziej surowy i zwykł karać go za najmniejsze przewinienia. Akuma wciąż z premedytacją chwalił przy innych Akiego i częściej niż ich „zapraszał” do swojej sypialni, jak gdyby czerpiąc radość z tego, że chłopak stawał się wśród reszty chłopaków coraz bardziej znienawidzony.