Wpis 1

Na początku chciałabym podziękować za ponad 12 tysięcy wyświetleń i te wszystkie komentarze pod rozdziałami. Nigdy nie sądziłam, że tyle tego będzie, ale bardzo mnie to cieszy i motywuje do dalszego pisania ^^

Jak pewnie zauważyliście, od jakiegoś czasu w prawej kolumnie bloga zamieszczona była ankieta, w której pytałam Was o to jak często chcielibyście, żebym dodawała rozdziały. Jej wyniki prezentują się następująco.
Wyniki ankiety są jasne, dlatego spróbuję dodawać nowe rozdziały co tydzień. Oczywiście nie wiem jeszcze czy na pewno mi się to uda (chociaż jestem dobrej myśli), ale mam teraz znacznie więcej czasu, więc postaram się. 

Kolejną sprawą jest to, że w tekście dodałam akapity. Mam nadzieję, że przez to stanie się on bardziej przejrzysty i wygodniej będzie się go czytać. Myślałam też nad zmianą szablonu, ale na razie nie mam na niego pomysłu. A przynajmniej żadnego dobrego :P

Na tym kończę na razie. Jeśli macie jakieś uwagi czy pytania, piszcie śmiało :) Co do rozdziału 7, pojawi się on w środę (wieczorem).


Rozdział 6

To nie gwałt

Jedzenie, które przyniosła mu służąca pana, już zniknęło. Aki zjadł wszystko ze smakiem i musiał przyznać, że nawet jeśli nie byłby tak potwornie głodny jak przecież był, wchłonąłby wszystko, żeby się nie zmarnowało. Albo może dlatego, że nie potrafiłby się oprzeć.
Odłożył tacę na podłogę i znowu wziął w dłonie książkę. Nie była ona może najlepszą czytaną przez niego powieścią, ale wciągnęła go. Do takiego stopnia, że kiedy popatrzył na stojący na szafce nocnej zegarek, z zaskoczeniem zauważył, że minęło sporo czasu. Zorientował się też, że przez siedzenie tak długo w jednej pozycji, całe ciało mu zdrętwiało. Odłożył więc książkę na łóżko. Zaczął przeciągać się, a kiedy skończył, stwierdził, że pochodzi jeszcze trochę po pokoju, żeby rozprostować nogi. Nie zapominał o tym, że miał zachowywać się cicho, dlatego ostrożnie stąpał zarówno po miękkim i puszystym dywanie, jak i po drewnianej podłodze. Jeszcze raz zajrzał do garderoby i popatrzył sobie na rzeczy pana. Podobały mu się zwłaszcza jego eleganckie garnitury, których miał naprawdę dużo. Wrócił do sypialni i znowu przyjrzał się zdjęciom. Przypomniała mu się jego matka, za którą bardzo tęsknił, ale wiedział, że nie może się pogrążać we wspomnieniach, bo zwariuje. Potem podszedł do okna i nie odsuwając firanki, popatrzył na zewnątrz. Nie zobaczył wiele. Jedynie drzewa i inne roślinki. W oddali ciągnął się las, już lekko szarawy z racji pory.

Rozdział 5

Znaj swoje miejsce


Tak bardzo się starał! Cały tydzień powstrzymywał się przed tym, aby czegoś nie powiedzieć i nie zasłużyć na karę. Pilnował się niemal na każdym kroku. Ciągle tylko uważał, żeby nie zrobić czegoś głupiego. Robił tylko to, co mu kazano. Mówił to, co chcieli usłyszeć. Miał się na baczności nawet przy innych niewolnikach, by znowu nie donieśli na niego. A i tak zaciągnięto go do tego przeklętego pomieszczenia!
„Dlaczego zawsze spotyka to właśnie mnie?” zastanawiał się rozgoryczony. „Dlaczego nie ktoś inny? Przecież nic nie zrobiłem!”
Po ostatnim razie ochota Akiego na sprzeciwianie się panu, zmalała i to bardzo. Prawdę mówiąc, spadła do zera. Chłopak obiecał sobie, że zrobi wszystko, żeby znów go to nie spotkało. Bo ostatni raz był dla niego najgorszy ze wszystkich. Przynajmniej tak uważał do tej pory. Wtedy przez klika dni nie mógł się ruszyć z łóżka. Prawie wył z bólu. Prawie – bo zakrywał sobie usta poduszką, żeby nie rozgniewać pana swoim zawodzeniem.
„Następnym razem ukażę cię już tak jak resztę. I obiecuję ci, że zapamiętasz to do końca życia” Tak wtedy powiedział mu pan. I Aki wierzył mu, oj wierzył! Aż za bardzo...
Stał przy ścianie, jak zawsze nagi. Nie mógł usiąść ani nawet przykucnąć, bo łańcuchy i kajdany, które mu założyli, nie pozwalały mu na to. Musiał stać tak, z rękami uniesionymi lekko do góry. Była to bardzo niewygodna pozycja, zwłaszcza, że spędził już w niej chyba z dwie godziny. Czuł, jak ręce mu cierpły a ciało stawało się odrętwiałe. Przestępował z nogi na nogę, ale to nic nie dawało.
Czekał, a z każdą minutą strach w nim wzrastał. Bo jaką karę pan mógł dla niego tym razem przygotować? Jaka mogła być jeszcze gorsza od poprzedniej? Niezależnie od odpowiedzi wiedział, że czekało go niesamowite cierpienie i ból, którego spodziewał się, że mógł już nie znieść.