Rozdział 2

Mam na imię Aki, panie

Aki miał ochotę znów na niego spojrzeć i upewnić się, jaki wyraz gościł na twarzy jego nowego pana. Zastanawiał się, co ten o nim myślał. Jednak już gdy wchodził do samochodu, wiedział, że będzie musiał bardzo uważać. Nie miał w końcu pojęcia kim był ten człowiek i jakie miał co do niego plany. Tresura jakiej został poddany nauczyła go, by zawsze mieć się na baczności i to była najlepsza lekcja, jaką z niej wyciągnął. Dlatego zdawał sobie sprawę z tego, że musi pilnować się jak nigdy wcześniej i nie robić nic, co mogłoby rozgniewać jego nabywcę. I choć jeszcze tamten nie przedstawił mu żadnych zasad, wolał od razu zachowywać się tak, by nie zasłużyć sobie na karę. "Uważaj Aki, uważaj!" powtarzał sobie w myślach.
Chłopak patrzył więc na swoje kolana, czekając na to, co zrobi lub powie mężczyzna. Czas dłużył mu się niemiłosiernie i czuł się strasznie poddenerwowany, lecz nie okazywał tego. Jego twarz była niczym maska, z której nic nie dało się wyczytać. Trzymał wszystkie emocje wewnątrz, nie pozwalając im wyjść na światło dzienne. Przez te kilka krótkich chwil, które jemu wydawały się wiecznością, zdążył już przerobić w głowie chyba każdy możliwy scenariusz, jaki mógł się zaraz wydarzyć. Nie pomogło mu to jednak, bo choć tego nie chciał, w jego myślach dominowały te najgorsze i najbardziej pesymistyczne.

Rozdział 1

Wyjście Awaryjne


Pięciogwiazdkowy Hotel Andavel cieszył się sporą popularnością wśród klienteli z najwyższej półki. Dzięki znakomitej renomie jego częstymi gośćmi byli zamożni i powszechnie znani ludzie, jak politycy czy celebryci. Byli nimi także ludzie bogaci i równie, a może nawet bardziej wpływowi, choć rozpoznawalni dla węższego i zdecydowanie bardziej okrojonego grona.
Tego wieczoru znajdowali się w nim przedstawiciele zarówno pierwszej, jak i drugiej kategorii. Za sprawą pana Ijiri – właściciela wielu banków i innych dochodowych placówek – odbywał się tam właśnie bal, zorganizowany z okazji szesnastych urodzin jego córki, Kari. Jak można się domyśleć, szybko świętowanie stało się tylko przykrywką dla prowadzenia różnego rodzaju interesów. Co jednak nie przeszkadzało sporej części osób korzystać z okazji do zabawy i śmiało zajmowali oni znaczną część parkietu.
Na bal ten zaproszony został także John. I choć rzadko bywał na tego typu imprezach, tym razem postanowił się tam pojawić. Oczywiście, nie dla samej chęci rozrywki. On, tak jak i inni, miał swoje ukryte motywy.

Prolog

"Jeśli o czymś marzysz, możesz to osiągnąć. Jeśli nie próbujesz, nie pozostanie ci nic - żaden powód do życia. 
Bez marzeń człowiek umiera jak drzewo bez wody, jak pisklę bez matki, jak kwiat zdeptany bez litości..."

Nie liczył już, który raz próbował to zrobić i jak wiele sposobów przetestował. 
Zabić się. Tak bardzo tego pragnął. Wierzył w to, że śmierć przyniosłaby mu ulgę od bólu tego świata. Choć może lepiej, by przyniosła mu ulgę od jego własnego bólu. W końcu co mu pozostało? Próbowali zrobić z niego dziwkę, która będzie na każde skinienie swojego pana... Nie, on już nią się stał. Nie powinien się oszukiwać.
Nie zasłużył na to. Nie zrobił nic, by stać się czymś tak obrzydliwym. Był normalnym nastolatkiem i do tej pory nie miał pojęcia, dlaczego taki los spotkał właśnie jego. Dlaczego akurat on? Dlaczego nie ktoś inny? Każdego dnia zadawał sobie to pytanie, ale odpowiedź wciąż nie nadchodziła. 
Jednak tym razem, kiedy leżał przywiązany do łóżka, z opatrunkiem na ręce, czuł, że było inaczej. Coś się zmieniło. Nie, świat nadal pozostał tak samo brutalny i okrutny. Zmienił się on. Coś w jego wnętrzu uległo przekształceniu. Teraz był spokojny, nawet pomimo bólu, choć jeszcze niedawno targały nim skrajne emocje. 
Miał sen. Jeden z tych pięknych, na których myśl, człowiek uśmiecha się nawet po obudzeniu. I właśnie to robił teraz Aki. Uśmiechał się, mając przymknięte oczy, by łatwiej przypominać sobie kolejne obrazy ze snu. 
Wydawało mu się to trochę głupie i wiedział, że nigdy nikomu o tym nie powie. Bałby się, że go wyśmieją. Zresztą, i tak nie miał komu. Ale to, że wreszcie znalazł coś, dla czego warto było żyć, napawało go szczęściem. Miał marzenie, które pragnął spełnić. I już nie chciał umierać, nim tego nie osiągnie. Za wszelką cenę chciał przetrwać, nawet jeśli będzie musiał cierpieć. Nawet jeśli każą robić mu te wszystkie obrzydliwe i odrażające rzeczy. On przetrzyma to wszystko i kiedyś na pewno uda mu się dogonić swoje piękne marzenie. Na pewno! 
Kiedyś... kiedyś się ono spełni. 
Bo życie nie może być aż tak złe, prawda?

Witam!


Witam na moim nowym blogu!
Jak nie trudno się domyślić, będę zamieszczała tutaj moje opowiadanie yaoi, gdzie głównymi bohaterami będą niewolnik i jego nowy pan. Jednak w przeciwieństwie do większości tego typu blogów, ich relacja będzie troszkę inna. Mam nadzieję, że się wam spodoba :)
Zapraszam do czytania.