Rozdział 8

Twój wielki dzień!


„Jutro, Aki. Już jutro twój wielki dzień!”
Słowa, które wczoraj wypowiedział na pożegnanie jego pan, Wielki Akuma, wciąż krążyły mu po głowie. Bał się nawet myśleć o tym, co mogły oznaczać. Zwłaszcza, że pan wydawał się nadzwyczaj zadowolony i wprost emanował od niego entuzjazm. Niestety, nie udzielił się on Akiemu, który od tamtego czasu żył obawą o to, co może się wydarzyć. Jedyne czego był pewny to to, że nie zapowiadały dla niego niczego dobrego.
Muskularny ochroniarz o nieprzyjemnym wyrazie twarzy, otworzył mu drzwi i popchnął do środka pokoju, w którym na co dzień przebywał Aki. „Mieszkał” tam z kilkoma innymi niewolnikami. Było to nieduże pomieszczenie, jednak dla każdego z nich starczało miejsca. Każdy też miał osobne, choć wąskie, łóżko. Będąc tam, o tym, że są uwięzieni, przypominały im metalowe kraty w oknach, dokładnie dwóch. Poza tym, w pokoju nie było żadnych luksusów, bo parę desek w drewnianej podłodze odkleiło się i poruszało przy nadepnięciu na nie. Natomiast na jednej ze ścian brakowało kawałka tapety, którą w desperacji zerwał kiedyś jeden z niewolników. Aki widział to i przyglądał się, ale nie zareagował. Jeśli chodzi o meble, w pokoju znajdowała się tylko szafa z ubraniami i jakimiś drobiazgami. Resztę rzeczy, których i tak nie mieli za wiele, trzymali na podłodze, pod łóżkami. Wszystkie z nich, tak jak i oni sami, były oczywiście własnością ich pana.
Aki zorientował się, że oprócz niego w pokoju znajdował się tylko Satoshi. Rozejrzał się jeszcze, by się upewnić, ale tylko potwierdziło się to, co już i tak wiedział.
Satoshi należał do niewolników, którzy byli u Akumy najdłużej. Po cichu reszta mówiła, trochę prześmiewczo, że miał najdłuższy staż. Ale to dawało mu podobno wiele korzyści. Jeśli coś takiego jak „korzyści” dla niewolników istniało w słowniku Akumy.
Satoshi, jak i jeszcze kilku uprzywilejowanych chłopaków, miał za zadanie opiekowanie się innymi niewolnikami. W każdym z pokoi był jeden taki i pilnował młodszych, głównie tego, by nie popełnili samobójstwa. Co i tak zdarzało się tutaj bardzo często, bo choć wydawało się to niemożliwe, niewolnicy będący na granicy załamania, zawsze znajdowali sposób jak i okazję, by odebrać sobie życie i w ten sposób wyrwać się z niewoli. Aki oprócz tego wiedział jeszcze, że Akuma wykorzystywał ich przy tresurze, bo rzadko pan osobiście uprawiał z nimi seks. Częściej patrzył, wydawał rozkazy lub karał ich na różne sposoby. Ostatnią rzeczą, jaką Aki odkrył niedawno, było też to, że znali kod do tajemniczych drzwi, za którymi jednak chłopak nie miał pojęcia co się znajdowało.
Kiedy Aki wszedł do pokoju i usiadł na łóżku, na którym zwykle sypiał, czuł, że Satoshi go obserwował.
„Coś jest nie tak” myślał. Czuł, że przebywanie z nim sam na sam nie wróżyło niczego dobrego.
Nie mylił się, bo kilka chwil potem drzwi otworzyły się. Do pokoju wszedł inny z uprzywilejowanych, Takumi. Aki przykrył się kocem i starał się nie patrzeć na niego. W ogóle, gdyby mógł, najchętniej zniknąłby. „Może zaraz sobie pójdzie?”
– Kogo my tu mamy? – odezwał się Takumi, po czym wraz z Satoshim zaśmiali się paskudnie. – Czy to nie pupilek naszego pana?
– Jaki zbieg okoliczności, prawda? – powiedział Satoshi. – Nasza dwójka, on jeden, taka okazja...
Zastanawiał się, czy to przypadek, czy to zaplanowali. Aki nie był głupi. Już wiedział co się szykowało, gdy dostrzegł na sobie ich lubieżny wzrok. A kiedy Takumi podszedł do niego, przyłożył rękę do swojego kroku i rozsunął rozporek spodni, jego obawy tylko się potwierdziły.
– To żeby uczcić nasze miłe spotkanie, obciągniesz mi teraz Aki – Takumi po prostu go o tym poinformował. Nawet nie brał pod uwagę odpowiedzi innej niż twierdząca.
„Co robić? Co robić?” myślał szybko. „Nie ucieknę im. Nie mam gdzie. Mam protestować? Wtedy wepchnie mi swojego kutasa do gardła siłą. Jest ich dwóch... ale ja nie chcę!” Był bliski płaczu. Dopiero co wrócił przecież i nie, nie było mu wszystko jedno. Tresura to co innego, ale takie coś...
– No, dalej, bo ci pomogę – zagroził tamten, czerpiąc widoczną satysfakcję z wahania chłopaka. Widział jak Aki bardzo chciał się mu przeciwstawić, ale bał się, co z kolei cieszyło Takumiego.
– Nie... – szepnął cicho i już wiedział, że zaraz tego pożałuje.
Stało się jednak inaczej. Coś, czym zaskoczeni byli nawet Satoshi i Takumi, którzy już po chwili klęczeli na podłodze ze spuszczonymi głowami i wzrokiem wlepionym w swoje buty.
– O! Widzę, że dobrze się tu bawicie – Akuma nie wyglądał ani na przejętego tym co zobaczył, ani na choć trochę zdziwionego. A już na pewno nie wydawał się być niezadowolony. – Niestety, muszę wam przerwać. Aki, chodź, pójdziesz ze mną. Pamiętasz? Dziś twój wielki dzień! – zawołał, jakby to była naprawdę wyjątkowa wiadomość.
Cała trójka niewolników wiedziała, że szykowało się coś, co jeden z nich zapamięta na długo i nie będą to przyjemne wspominania. Pech chciał, że tym „szczęśliwcem” miał zostać najmłodszy z obecnych tam niewolników.
Aki, który widząc pana wyskoczył z łóżka i padł przed nim na kolana, jak i pozostała dwójka, teraz wstał i podszedł do niego.
Akuma wyszedł machając na Akiego ręką, chcąc, by poszedł za nim. Chłopak tak też zrobił. Przed pokojem stał już Yusuke, kolejny z uprzywilejowanych niewolników. To nie była nowość. Jego pan zawsze miał przy sobie kogoś do pomocy. Sam nie zajmował się przecież bzdurami.
Poszedł za panem do pokoju, do którego tamten jeszcze nigdy go nie zabierał. Nie znajdował się on w piwnicach, co też było nowością. Wszelka tresura jaką do tej pory odbywał Aki, miała miejsce zawsze w podziemiach budynku. Chłopak jednak nie miał czasu się dziwić. Gdy tylko weszli do środka, Akuma kazał mu zdjąć ubrania. Aki uczynił to niechętnie, powoli, ociągając się, ale wykonał polecenie. To akurat nie była nowość, często dostawał rozkaz rozbierania się przy panu.
– Yusuke, przypnij go – usłyszał polecenie skierowane do starszego chłopaka.
Aki nie utrudniał tamtemu sprawy. Uklęknął przed metalowym słupem znajdującym się mniej więcej na środku pomieszczenia. Wyciągnął ręce do tyłu i pozwolił chłopakowi przykuć się do tego właśnie słupa. Jeszcze nie wiedział co go tutaj czekało. I jakoś nie potrafił domyślić się, bo pokój ten nie wydawał się być typowym miejscem w jakich bywał w ostatnim czasie. Wyglądał ładnie, normalnie można by powiedzieć. W oknach brakowało krat, były natomiast zasłony, które nie wpuszczały światła, kiedy później Yusuke je zasunął. Na ścianach znajdowała się ciemnozielona tapeta w kwiaty, a oprócz tego na jednej z nich zawieszony był wielki telewizor. Przed nim, ustawiona bokiem, stała, wyglądająca na bardzo wygodną, sofa. Nie brak było tu także innych mebli. Wielka, dębowa szafa stała przy drzwiach, a przy ścianach poustawiane były różne szafki i półki. Największym zaskoczeniem dla Akiego był obraz, który zauważył na ścianie, w której znajdowały się drzwi. Był to portret Wielkiego Akumy na tle jeziora. Chłopak przez moment zastanawiał się, czy to możliwe, by gdzieś tu, w pobliżu, znajdowało się jakieś.
Pan rozsiadł się na sofie, zakładając nogę na nogę. Pozwolił mu podnieść głowę, więc widział też jak na jego twarzy malowało się coś na kształt radości, co w wykonaniu Akumy wyglądało upiornie. A przynajmniej wszyscy niewolnicy, przeczuwający co to oznacza, odnosili takie wrażenie.
– Aki – Pan zaczął mówić, szczerząc się coraz bardziej. – Nadszedł czas, bym oznajmił ci tę wesołą nowinę. Jesteś już tutaj dokładnie rok, czyż to nie wspaniale?
„Minął już rok?” Aki był zaskoczony tym co usłyszał. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że spędził tu aż tyle czasu.
– Tak mój mały, cały rok! I uwierz mi, dla mnie to także ogromne zaskoczenie. Prawdę mówiąc, nie miałem co do ciebie zbyt dużych oczekiwań. Sporej części nie udaje się dotrwać do tego momentu. Zazwyczaj wariują albo... w każdym razie stają się bezużyteczni. A tobie się udało! Możesz czuć się wyjątkowy, na swój sposób.
– Dziękuję, panie. – W takich chwilach cieszył się, że nie musiał zastanawiać się nad odpowiedzią. Bo kompletnie nie wiedział co miałby na to odrzec.
– Z racji tej szczęśliwej chwili, musisz wiedzieć Aki, że od tej pory – tutaj zrobił pauzę, w razie gdyby chłopak nie był jeszcze wystarczająco skupiony – rozpoczynamy nowy etap twojej tresury!
„Nowy etap? Czyli, że co jeszcze chce mi zrobić?” myślał sobie Aki. I tak uważał, że nic gorszego, no może z wyjątkiem wymyślnych kar, których bał się śmiertelnie, nie mogło mu się już przytrafić. Lecz ten „nowy etap” nie brzmiał dobrze.
Akuma wziął do ręki pilota i włączył telewizor, który powoli zaczął się rozgrzewać.
– Yusuke, płyta. Już, już, prędko! – Niewolnik nie guzdrając się otworzył szafkę, w której znajdowały się odtwarzacze. Nacisnął przycisk, włączając tym samym jeden z nich. Następnie włożył do niego płytę, która leżał na samym wierzchu, na szafce, na stosie innych, podobnych płyt.
– Jesteś jednym z moich ulubionych niewolników, Aki – Chłopak słyszał to już, pan oznajmiał mu to wiele razy, choć nie wiedział, czy powinien się z tego cieszyć, czy wręcz przeciwnie. Jak na razie z tego powodu spotykały go same nieszczęścia. –Dlatego na początek, mam dla ciebie mały prezent. To co zobaczysz, na pewno cię zaskoczy, ale nie, nie musisz mi dziękować. Wiesz, że łaskawy ze mnie człowiek...
„Oczywiście” myślał sobie Aki, czując coraz większą złość zmieszaną ze strachem. Potrafił już jej nie okazywać, bo wiedział, że nie może. Ale myśli krążyły mu po głowie nawet bez jego przyzwolenia. Zwłaszcza, kiedy wyczuwał, że pan ma zamiar znęcać się nad nim w jakiś okrutny, brutalny sposób, wcześniej śmiejąc się z niego, żartując i zgrywając idiotę. „Łaskawszego ze świecą szukać... Mój pan to istny anioł, tylko coś źle chyba dobrał sobie pseudonim...”
– Dlatego Aki, doceń to. Doceń, bo na następny prezent będziesz musiał już ciężko pracować i zasłużyć sobie – pogroził mu palcem, co miało oznaczać, że naprawdę będzie musiał się postarać. – A teraz już koniec gadania! Oglądaj uważnie Aki! Patrz się i nie odwracaj wzroku! Ciesz się, a dziękować mi będziesz później!
Pan wcisnął przycisk w pilocie i na ekranie telewizora zaczął ukazywać się jakiś obraz. Początkowo nagranie było niewyraźne, pełne zakłóceń i Aki nic nie mógł zobaczyć. Ale już po kilku sekundach wyostrzył się i chłopak od razu zorientował się co to było.
Odwrócił głowę po niecałej minucie. Nie chciał na to patrzeć. „Nie, błagam, tylko nie to... Tylko nie to.”
Nagranie to zostało wykonane podczas pierwszego gwałtu, jaki niewolnicy Akumy, na jego polecenie, dokonali na Akim. A on... on zdecydowanie wolałby sobie tego nie przypominać. W ogóle nie chciał tego pamiętać. Nawet teraz, po tym wszystkim, uznawał to za najgorsze, co przydarzyło mu się w życiu. Chociaż od tamtej pory doznał już o wiele większego bólu i przeżył o wiele straszniejsze tortury, to wciąż przerażało go. Pragnął wymazać tamte chwile z pamięci. I już powoli mu się udawało, bo kiedy o nich nie myślał, stopniowo zapominał co dokładnie się wtedy stało. Wspomnienia blakły jak stara fotografia i z czasem traciły na intensywności. Pozostawały jedynie suche fakty, a uczucia, wszystkie te potworne, okropne uczucia i emocje jakich wtedy doświadczył, a także ból i wstyd wprost nie do opisania, stawały się odległe i odchodziły gdzieś w zakamarki umysłu.
„A teraz ten potwór, ten, ten, ten...!” żadne słowa nie opisywały w tej chwili tego, jak ogromną nienawiść czuł do swojego pana. Miał do niego niewyobrażalny żal o to, że tak pastwił się nad nim, przypominając mu to wszystko. W dodatku Akuma czerpał z tego widoczną satysfakcję, co tylko potęgowało wściekłość Akiego.
Odwrócił głowę maksymalnie w bok i zamknął oczy, by nie patrzeć, zaciskając powieki najmocniej jak potrafił. Łzy płynęły z nich obficie nawet pomimo tego.
Czuł, jakby serce mu pękało, jakby coś rozrywało go od środka. To bolało, choć nie był to ból fizyczny. Miał ochotę wyć, wrzeszczeć w niebo głosy, by może w ten sposób doznać ulgi, ale to nie było żadne wyjście. Miał wrażenie, jakby coś zaczynało palić go w klatce piersiowej. Zawładnął nim niepokój, którego nie dało się zatrzymać. Puls gwałtownie przyspieszył, jego oddech stał się szybki i płytki, serce natomiast łomotało jak oszalałe.
Aki zaczął szarpać rękami, chcąc się uwolnić. Jednak był przykuty do stalowego słupa, więc na nic to się zdało. Kropelki potu spływały mu po twarzy, mimo że nie zdążył się jeszcze zmęczyć. Chciał uciec stąd, gdziekolwiek, byle dalej, żeby tylko nie widzieć tego. Jego wszystkie mięśnie napięły się, gotowe do akcji, jednak nawet jeśli wkładał w to całą swoją siłę, jego kajdany nie ustępowały.
Dlaczego tak mocno przeżywał to? Dlaczego akurat to wyprowadziło go z równowagi? Aki doskonale znał odpowiedź.
Nawet jeśli wcześniej nie był do końca szczęśliwy. Nawet jeśli miał wiele problemów, na które nic nie mógł poradzić, wtedy, w tamtym momencie wciąż był... sobą. Przypominało mu to o tamtym Akim, który mimo wielu zmartwień, wciąż mógł robić co chciał, chodzić, gdzie go nogi poniosły, mówić, co mu ślina na język przyniosła i nie obawiać się wiszącej nad nim kary. Mógł spotykać się z przyjaciółmi, śmiać się, bawić... robić tyle rzeczy! Był wolny, był jak każdy inny człowiek. Był zwykłym chłopcem, posiadającym własną wolę, której nikt nie próbował mu odebrać. Był „kimś”. A to piekielne nagranie, w jednej chwili pokazywało jak odbiera mu się wszystko. Jak całe jego dotychczasowe życie rozpada się na kawałki. Tamten gwałt był symbolem jego zniewolenia. Od tamtego wszystko się zaczęło. Całe to pasmo cierpień i mąk, które z dnia na dzień stawały się jego chlebem powszednim, tam właśnie brały swój początek. Wtedy wraz z godnością, siłą pozbawiono go także wszystkiego, co do tej pory posiadał, z własnym charakterem, wolnością i marzeniami włącznie.
– Natychmiast przestań i patrz na ekran! – krzyknął Akuma. W jego głosie słychać było potężną irytację. – Oglądaj, bo pożałujesz! Nie marnuj swojego pięknego prezentu!
Aki nie potrafił, po prostu nie mógł tego zrobić! Było mu coraz bardziej niedobrze. Wystarczyło, że słyszał dźwięki z nagrania, które pan na złość mu oczywiście podgłosił. To już wywoływało u niego odruchy wymiotne, które z uporem powstrzymywał. Cały trząsł się, ciągle, bezskutecznie próbując się wyszarpać.
– Yusuke, rób swoje! – zawołał, po czym zwrócił się już do zdenerwowanego chłopaka. – Nie po dobroci, to siłą, ale obejrzysz ten film, mój drogi Aki! Obiecuję ci to!
Starszy niewolnik Akumy podszedł do Akiego i chwycił rękoma jego głowę. Zaczął ciągnąć, by siłą przekręcić ją w kierunku telewizora. Początkowo chłopak nie ustępował, wciąż starając się nie pozwolić na to. Ale wreszcie Yusuke okazał się silniejszy, a Aki czując ból i opadając z sił, poddał się mu. W tym czasie ich pan jeszcze bardziej zwiększył głośność nagrania, co wywołało u chłopaka kolejne dreszcze. Aki jednak wciąż miał oczy zaciśnięte mocno i narastało w nim wrażenie, że nigdy, przenigdy nie zgodzi się popatrzeć na ten przeklęty film.
Lecz Akuma widocznie miał co do tego inne zdanie. Podszedł do siedzącego na podłodze chłopaka i bez wcześniejszego ostrzeżenia, kopnął go w bok, tuż pod żebrami. Potem uderzył go w twarz i bił Akiego, dopóki nie uznał, że wystarczy. Wtedy złapał chłopaka za podbródek, uniósł go do góry i jeszcze raz wymierzył mu siarczysty policzek.
– Wiesz Aki, bardzo boli mnie to, że nie potrafisz ładnie przyjąć mojego prezentu i cieszyć się nim jak wypadałoby. Rozczarowałeś mnie. – Tutaj westchnął, robiąc dłuższą pauzę. Chwilę milczał, zastanawiając się nad czymś. – Gardzisz moją dobrą wolą, Aki. Zapłacisz za to – W tym momencie był już zupełnie poważny. Aki zląkł się, że za chwilę zaciągnie go do piwnicy i ukaże. Jednak wciąż nie potrafił zmusić się do patrzenia na film.
– Widziałeś co stało się z Junem? On też nie docenił mojej dobroci. Wiesz, jak to się skończyło... – Aki przypomniał sobie natychmiast. Pewnego dnia z piwnic wywleczono zmasakrowane ciało jednego z niewolników. Chłopak nie żył już. Był tak pokaleczony, że na sam jego widok Aki miał ochotę schować się w pokoju, bo to co musieli mu zrobić było nieludzkie i obrzydliwe. Kiedy ochroniarze ciągnęli go przez korytarz, zapewne po to, żeby nastraszyć resztę niewolników, na podłodze ciągnęła się za nim ścieżka z krwi, sączącej się jeszcze z otwartych ran. Ciężko było nawet rozpoznać kto to, ale wkrótce wiedzieli już wszyscy. Ku przestrodze.
– Dlatego daję ci ostatnią szansę, Aki – Akuma przejechał dłonią po jego włosach. – Albo otworzysz oczka i obejrzysz wszystko grzecznie, tak, że nie będę już musiał cię do tego zachęcać, albo dowiesz się jakich metod użyłem na Junie, że kilka dni błagał mnie, żebym wreszcie sprawił mu tę przyjemność i go dobił.
„Kilka dni? To... to on robił mu to wszystko przez kilka dni?” wyobraził to sobie i zaraz pożałował.
Przerażenie wzięło górę. Aki natychmiast otworzył oczy.
– Panie... j-ja już – wyjąkał. – P-przepraszam, już będę patrzył.
Akuma puścił jego podbródek i poczochrał mu włosy.
– Świetnie! Cieszę się, że się dogadaliśmy! – znów zawołał zadowolony i wrócił na sofę.
Ponownie wziął do ręki pilota. Nacisnął coś i już po chwili nagranie włączyło się od początku.
Aki tym razem nie miał na tyle odwagi, by odwrócić głowę. Nawet mrugał z pewnym lękiem. Wcześniejsza groźba poskutkowała i chłopak był już posłuszny, choć w myślach powtarzał sobie, jak bardzo nienawidził swojego pana.
Akuma kazał Yusuke zmienić płytę, kiedy film dobiegł końca. W czasie, kiedy niewolnik wykonywał polecenie, pan odwrócił się w stronę Akiego.
– Widzisz jak miło? Tak myślałem, że ci się spodoba – mówił, uśmiechając się z tym większą przyjemnością, im większy wstręt i chęć ucieczki malowały się na twarzy chłopaka. – Ale to już koniec świętowania. Przechodzimy, jak już wspomniałem ci wcześniej, do kolejnego etapu tresury. Teraz skup się, bo to bardzo ważny moment dla ciebie, Aki.
– Tak, panie – odparł chłopak, który czuł, że nie miał już sił na nic. „Co jeszcze wymyśli?” zastanawiał się.
– Yusuke, już? – zapytał. Gdy tamten odpowiedział twierdząco, Akuma włączył kolejne nagranie. Aki zorientował się, że to było sprzed kilku dni, kiedy to na oczach pana po raz kolejny uprawiał seks z dwójką niewolników.
– Patrz uważnie, Aki. Obejrzymy to dokładnie, a potem zobaczysz, jak to powinno wyglądać naprawdę. Pamiętaj, żeby się nie rozpraszać, bo później powiesz mi, co według ciebie było nie tak w „twoim wykonaniu”...



Noc była ciepła, tak jak można by oczekiwać, po obecnej porze roku. Pogoda tego lata była wręcz podręcznikowa i jak na razie nie zaskakiwała niczym. A i tak u większości ludzi wywoływało to coraz większą podejrzliwość i tylko wyczekiwali momentu, kiedy się popsuje.
– Na pewno chcesz zostać, Ren? – blondyn zdziwił się decyzją swojego kolegi.
– Na pewno – potwierdził tamten. – Shouta mnie wykiwał. A ja mam swój honor.
Chłopak popatrzył na niego jeszcze bardziej zaskoczony. W końcu to było do niego niepodobne. Zawsze jako pierwszy zgłaszał się do akcji, a zostawanie w aucie podczas misji było nie do pomyślenia.
W czarnym, sportowym samochodzie zaparkowanym na poboczu, w miejscu, do którego nie docierało światło latarni, siedziała trójka ludzi. Yukio, Ren i Shouta obserwowali właśnie posiadłość mężczyzny, który był na tyle nierozsądny, by nie dotrzymać warunków umowy. Kara nie mogła go w takim wypadku ominąć, jednak nim nałożono na niego ostateczny wyrok, miał zostać zmuszony do przemyślenia swojej decyzji i zrekompensowania się. Ostatnia szansa, propozycja nie do odrzucenia.
– Przegrał ze mną w pokera, a nie ma kasy – wyjaśnił Shouta, rozwiewając tym wszelkie wątpliwości. – Dlatego odbieram to sobie w inny sposób.
– Ahaa... Czyli tak to było – Yukio zaśmiał się. Ren choć próbował, nie potrafił ukryć swojego poirytowania, a jego mina była naprawdę zabawna. – Następnym razem możesz poprosić mnie o pomoc. Jestem w tym dobry! – zapewnił go nastolatek.
Wiedzieli już, że rezydencja handlarza bronią była praktycznie pusta. Teraz znajdowała się w nim jedynie córka mężczyzny. Na zewnątrz natomiast domu pilnowała dwójka ochroniarzy.
– Nie martw się Ren. Nie ma czego żałować. To będzie prosta robota – powiedział Shouta, poklepując w ramię siedzącego za kierownicą kolegę.
– Tylko marna dwójka ochroniarzy – skomentował tamten. – Czasami zastanawiam się, czy ludzie tacy jak on są tak pewni siebie, czy tak głupi.
– Pewnie i jedno, i drugie – wtrącił jeszcze siedzący obok niego kolega.
Wreszcie nadszedł odpowiedni moment, więc Yukio i Shouta wysiedli z samochodu. Już nie odzywając się do siebie, przeszli kawałek, zbliżając się do rezydencji. Wtedy to rozdzielili się. Shouta wspiął się na ogrodzenie. Potem podążył na tyły domu, idąc ostrożnie, choć zdecydowanie i starając się pozostawać w cieniu. Yukio natomiast, zgodnie z wcześniej opracowanym planem, miał wejść od frontu.
Ochroniarze w takiej ilości nie stanowili dla nich problemu. Yukio podszedł jednego od tyłu, gdy ten palił papierosa i nie spodziewał się ataku. Chłopak zbliżył się do niego cicho. Będąc tuż za nim, zakrył mu usta jedną dłonią, by nie wydał żadnego, głośnego dźwięku. Drugą natomiast, w której już trzymał długi nóż, w profesjonalny sposób poderżnął mu gardło. Poszło szybko, mężczyzna nie żył już po chwili, choć krwi było sporo. Nie przejmując się tym, chłopak przeciągnął jego ciało za pobliski krzak. Nie chodziło o to, by ukryć je, a jedynie sprawić, by nie rzucało się w oczy potencjalnym przechodniom.
Shouta pozbył się drugiego ochroniarza w podobny sposób, z tym, że zadał mu śmiertelny cios w pierś. Jako że dopadł go za budynkiem, zostawił trupa tam, gdzie upadł. Nie miał już czasu na zajmowanie się ciałem, tym bardziej, że tutaj w ogóle nie było to konieczne.
Obaj nie używali broni palnej z prostej przyczyny. Mieli załatwić wszystko szybko i po cichu. To drugie, ponieważ dziewczyna, słysząc hałas mogłaby wszcząć alarm i wezwać więcej ludzi, a to zwaliłoby im na głowę więcej roboty. A może nawet i uniemożliwiłoby wykonanie zadania.
Po kilkunastu minutach byli już w środku. Spotkali się w salonie i wspólnie weszli na górę, gdzie znajdował się pokój dziewczyny. Po drodze oczywiście przeszukiwali także inne pomieszczenia, ale spodziewali się zastać ją właśnie tam.
Z jej pokoju dobiegała głośna muzyka. To oznaczało, że wciąż nie spała.
Wyciągnęli pistolety i Shouta po chwili już wszedł do pokoju, w którym paliło się światło. Za nim wkroczył Yukio. Obaj rozejrzeli się wokół, ale dziewczyny nie było. Z łazienki natomiast dobiegał szum wody. Domyślili się, że brała prysznic.
Yukio usiadł na dużym łóżku dziewczyny, które nakryte było narzutą o różanym wzorze. Nie schował broni, tylko czekał. Jego partner oparł się o ścianę i rozglądał się po pokoju, Uśmiechnął się pod nosem widząc leżącą na fotelu, czerwoną, seksowną bieliznę. Blondyn dostrzegając to, tylko wzruszył ramionami i posłał mu spojrzenie, mówiące, by się szykował.
Młoda kobieta, gdy wyszła z łazienki, miała już na sobie koszulę nocną. Od razu ich zauważyła. Zatrzymała się gwałtowanie i widząc dwa pistolety wycelowane w nią, instynktownie podniosła ręce do góry.
– Macie zamiar zabić mnie tutaj czy uprowadzić? – Choć początkowo zaskoczyli ją, wydawała się doskonale rozumieć powód ich przybycia. Zachowywała zimną krew.
Odpowiedział jej Yukio, uśmiechając się do niej szeroko.
– Tylko uprowadzić. Na razie. I jeśli mógłbym, proszę, by pani nie utrudniała nam zadania.
Dziewczyna powoli opuściła ręce. Wydawało się, że odetchnęła z ulgą słysząc jego słowa.
– Mogę przynajmniej ubrać się? – zapytała, błagalnym wzrokiem wskazując na swoje obecne ubranie.
– Pewnie – Shouta uśmiechnął się do niej, przy okazji wodząc po niej wzrokiem od góry do dołu. – Ale tutaj.
Ich zakładniczka kiwnęła głową i podeszła do szafy. Yukio w tym czasie obserwował uważnie każdy jej ruch, w razie gdyby miała zamiar coś kombinować, na przykład wyciągnąć stamtąd broń. Nic takiego się jednak nie stało. Dziewczyna wyciągnęła z szafy wyłącznie ubrania. Popatrzyła na nich niepewnie, zawahała się.
– Proszę wybaczyć ten zboczony wzrok kolegi, ale on już tak ma – próbował pocieszyć ją Yukio, ale nie wychodziło mu to najlepiej. Za to Shouta widocznie poczuł, że chłopak uraził jego dumę.
– Nie jestem zboczony! Yukio, pilnuj jej – rozkazał koledze, po czym podszedł do niego i usiadł po drugiej stronie łóżka, tak, że nie widział dziewczyny.
– Dziękuję – powiedziała ich zakładniczka i widząc, że i tak miała ogromne szczęście, że nie trafił jej się ktoś gorszy, przebrała się w końcu. Choć wciąż była zawstydzona wzrokiem gapiącego się i celującego do niej Yukio.
Wiedziała, że skoro ta dwójka tu dotarła, na ochroniarzy nie było co liczyć. Przypuszczała, że już nigdy ich nie zobaczy.
Kiedy przebrała się, jej porywacze wyprowadzili ją z rezydencji. Nie próbowała uciekać. Zdawała sobie sprawę z tego co się właśnie działo. Jeśli mieli zamiar ją uprowadzić, na pewno będą chcieli czegoś od jej ojca. A on zgodzi się na wszystko, byleby puścili ją całą i zdrową.
Zaprowadzili ją do czarnego samochodu. Potem kazali jej wsiąść do środka, co też zrobiła.
Yukio i Shouta usiedli na tylnym siedzeniu, po obu stronach dziewczyny, która znajdowała się w środku. Ten drugi zaraz też zapiął jej kajdanki.
– Co tak długo? – zapytał jeszcze Ren, odpalając silnik. Jak zwykle nie wykazywał się cierpliwością.
– Tak jakoś wyszło... – mruknął Shouta w odpowiedzi, nie zagłębiając się w szczegóły.
W końcu odjechali. Niecałą godzinę później bez żadnych problemów dotarli na parking za miastem, gdzie ktoś już na nich czekał. W czarnym samochodzie, choć innej marki, siedział Takeru i dla zabicia czasu, czytał jakąś książkę.
Wyprowadzili dziewczynę i podeszli do auta ich kolegi. Tamten także zdążył już wysiąść. Przywitali się krótko, po czym dziewczyna wylądowała teraz na tylnym siedzeniu samochodu Takeru.
– Ok. Już się nią zajmę. Dobra robota – powiedział tamten, otwierając drzwi.
Yukio podszedł do niego i gdy Takeru siedział już w fotelu kierowcy, zapytał. – Co się z tobą działo ostatnio?
– To długa i nudna historia, Yukio. Opowiem ci innym razem – odparł. – Ostatnio wszystko się chrzani – dodał jeszcze ze zmęczonym wyrazem twarzy.
Chłopak uśmiechnął się do niego i odszedł, wsiadając do samochodu Rena. Shouta natomiast wpakował się obok dziewczyny i wraz z Takeru, odjechał z parkingu jadąc w przeciwnym kierunku do pozostałej dwójki.



Z tego co wyliczył, gdy jechał do mieszkania, w którym umieścił swojego niewolnika minęło prawie dwa i pół tygodnia odkąd ostatni raz go widział. John nie wiedział, czy to w jakiś sposób wpłynęło na chłopaka, ale za to czuł, że bardzo pomogło to jemu samemu. Co prawda miał przez ten czas o wiele gorsze problemy, bo spotkanie z ojcem dało mu w kość, ale przynajmniej miał okazję poukładać myśli. Przede wszystkim co do tego, jak zachowywać się w stosunku do niewolnika. Nie miał w tym doświadczenia, więc nie wiedział na czym bazować. Teraz wciąż nie miał dobrego pomysłu. Ale przynajmniej obmyślił jako taki plan, który miał zapewnić mu więcej czasu i może na krótko, ale zawsze, spokój.
Jeszcze będąc w samochodzie zastanawiał się trochę, czy chłopak podczas jego nieobecności nie rozpuścił się zbytnio. Przecież, jak to Andavel mu kiedyś powiedział, przez długi okres nikt nie miał do niego twardej ręki. Miał jednak przeczucie, że nie musiał się tym przejmować. Prosił Hisato, by przekazał osobie, którą wyznaczy do pilnowania chłopaka, że jeśli włos mu z głowy spadnie, to pożałuje. Oczywiście, trochę przesadzał, ale to był jedyny sposób, żeby po powrocie nie zastał go martwego. Nie miał nic przeciwko, żeby opiekun jego niewolnika nastraszył chłopaka trochę, ale nie chciał, by znęcano się nad nim bez powodu. W końcu należał do niego.
Zaparkował na parkingu. Potem wyszedł z samochodu i wjechał windą na odpowiednie piętro. Nie spiesząc się, podszedł do drzwi mieszkania i wyciągnął klucze, odnajdując je w kieszeni marynarki. Nie uprzedził nikogo o swoim przyjeździe tutaj, bo nie widział ku temu powodów.
Otworzył drzwi, zastanawiając się, kto okaże się „opiekunem”. Zapomniał spytać o to Hisato, bo miał zbyt wiele na głowie.
Gdy tylko przekroczył próg, do jego uszu dobiegły dziwne dźwięki, których źródło najpewniej znajdowało się w salonie. Choć dźwięki te określiłby bardziej jako dwuznaczne.
John zdziwił się. Chyba „opiekun” chłopaka nie sprowadził tu sobie żadnej dziwki? Bo jeśli tak, John już wiedział, że marny jego żywot.
– Co on tam wyprawia? – mruknął pod nosem i szybkim krokiem ruszył do salonu.

-----------------------------------------------------------------------------
Rozdział 8 już za nami. Jak to leci :)
Wiele osób może czuć się nim rozczarowanym i zdaję sobie z tego sprawę. Nie ma w nim Johna i Akiego występujących razem, co pewnie spora część z Was uzna za wadę. Może i tak jest. Mam jednak dobrą wiadomość. Kolejny będzie przez tę dwójkę zdominowany. 
Z powodów osobistych, rozdział ten był szczególnie ważny dla mnie. Jest to też powód, dla którego ukazał się z opóźnieniem. Nie mogłam opublikować go, dopóki nie uznałam, że jestem z niego choć w części zadowolona. Momentami jestem, choć wciąż widzę w nim pewne niedociągnięcia. 
Na koniec pragnę podzielić się piosenką, która sprawiła, że moja wena powróciła (KLIK). Ostrzegam, ona nie jest dla wszystkich, nawet sama zazwyczaj się na takie nie porywam :P 
Będę wdzięczna za komentarze, nawet te krytyczne, także nie krępujcie się pisać co myślicie :) Do następnego!

22 komentarze:

  1. Po pierwsze: Jak można kończyć w takim momencie?!
    Po drugie: Rozdział świetny, ale nienawidzę Akumy i tych wszystkich wspomnień związanych z pobytem Akiego u tego starego psychola...
    To jest po prostu zbyt okrutne, a moje serduszko krwawi.
    Ja błagam, niech John okażę się jednak dobry i opiekuńczy i przywróci naszego biednego ukesia do normalności ;-;
    Życzę weny i czekam na next! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie zła dziewczyna za mnie :P No, ale kiedyś trzeba było skończyć! :D
      To dobrze. Te wspomnienia nie mają być miłe. Tak mi się wydaje...
      Ale John to zły człowiek przecież. Nie wiem, czy będzie w stanie zrobić coś takiego ^^
      Dziękuję i pozdrawiam! :)

      Usuń
  2. Wow, kolejny rozdzialik, niedługo dojdziesz do pełnej dziesiątki >.<
    Szkoda tylko, że to opóźnienie, kurczę...
    Czekam tu przecież, a ty co xD
    Mam nadzieję, że w 9 rozdziale w końcu John i Aki będą razem, w scenie znaczy się :P
    Chociaż pierwsza scena raczej miła nie będzie...
    Mam nadzieję tylko, że John nie wyżyje się na Akim, co jak co, ale to nie jego wina, że go zgwałcili... :/
    No nic, pozostaje mi tylko czekać na następny rozdział :)
    Weny życzę i do kolejnego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że dojdę do tej dziesiątku już niedługo :) Opóźnienia się zdarzają. Czasami dosyć nieoczekiwanie :/
      Tak, w 9 będą i już będą... no często. Co do sceny - co kto lubi. Choć faktycznie, nie Akiego wina, że trafił na takiego niedobrego opiekuna :P
      Dziękuję i pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Hej hej :)
    Gdy tylko zobaczyłam, że dodałaś nowy rozdział, strasznie się ucieszyłam ^^ Bardzo lubię twoje opowiadanie i uważam je za prawdziwą perełkę wśród tego, co miałam okazję dotąd czytać.
    Co do samej treści rozdziału : absolutnie nie czuję się w żaden sposób rozczarowana. Mimo iż uwielbiam Akiego i Johna występujących razem, rozdzialik przypadł mi do gustu (szczególnie początek i sama końcówka - traktuje to jako zapowiedź ciekawych wydarzeń w następnej cześci :3 )
    Z błędów jako takich w oczy rzucił mi się tylko jeden - "nuż" gdzieś po środku, przy akcji z mordowaniem ochroniarzy. Sam twój styl pisania (o czym chyba już wspominałam) jest fenomenalny. Wszystko jest cudownie rozpisane, nie ma za dużo szczegółów, przez co łatwo mi ogarnąć akcje, a przede wszystkim relacje bohaterów i opisy przeżyć wewnętrznych - ekstra :)
    Nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału. Naprawdę, zżera mnie ciekawość ;o *.*
    Na koniec wspomnę, że moja wena również wróciła *piona :)* czego z resztą efekty już są widoczne na moim blogu.
    Cieszę się, że mogłam na 'dobranoc' przeczytać sobie kolejny, cudny rozdzialik ^^
    Ściskam mocno i pozdrawiam serdecznie,
    Shiro :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :)
      A ja ucieszyłam się widząc komentarz od Ciebie :D
      Dziękuję za tak miłe słowa. Cieszę się, że nie rozczarowałam Ciebie tym rozdziałem, bo w sumie myślałam, że naprawdę sporo osób będzie czuło się nieusatysfakcjonowanych nim.
      O matko, już poprawiłam. Nie wiem o czym myślałam, pisząc to, ale dziękuję Ci bardzo za wskazanie błędu. Taki oczywisty, że aż boli, że go wcześniej nie zauważyłam :P
      No i bardzo dobrze, że wena powróciła, na pewno zajrzę do Ciebie wkrótce :)
      Pozdrawiam cieplutko! ^^

      Usuń
  4. Opowiadanie zasługuje na pochwałę. Postać Aki'ego jest cudowna. Uległy, skrzywdzony niewolnik - kocham :). Mam nadzieję, że John wyrzuci na zbity pyst 'opiekuna' i nie skrzywdzi Aki'ego :)
    Czekam na następny rozdział.
    Pozdrawiam
    Kaminaka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pochwałę :)
      Nie zdradzę niestety co się stanie w kolejnym rozdziale, ale myślę, że dla wielu będzie to zaskoczenie.
      Pozdrawiam! ^^

      Usuń
  5. Uwielbiam Twojego bloga! Tematyka bardzo mi odpowiada, nie ma nic lepszego, od użalania się nad pokrzywdzonym, niewinnym Aki'm (czy to podchodzi pod sadyzm?) Bardzo podoba mi się sposób, w jaki opisujesz emocje bohaterów-pozwala to świetnie wczuć się w sytuację, w jakiej się znajdują.
    Mam pytanie- czy myślałaś nad tym, żeby poruszyć w jakiś sposób motyw samobójstwa, blizn na rękach? Jeszcze jakby dorzucić tam żal Johna nad chłopakiem.. no miodzio.
    Nie mogę się doczekać nowego rozdziału, ale, na całe szczęście, prawdopodobnie pojawi się za +/- tydzień, co jest także ogromną zaletą. Życzę Ci weny i pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz ^^
      Użalanie się nad Akim sadyzmem nie jest. Co innego znęcanie się nad nim (hmm... czyżbym była sadystką?).
      Emocje są ważne tutaj, więc staram się skupiać na nich. Obawiam się, że czasem aż za bardzo :P
      Co do Twojego pytania, tak. To w jaki sposób Aki dorobił się tych blizn mam zamiar opisać w przyszłości. W końcu, co by nie było, nawet Johna bardzo one interesują ^^
      Tak, rozdział 9 planuje dodać w odstępie mniej więcej tygodnia.
      Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie! ^^

      Usuń
  6. Czekam na kolejny. Rozdział fajny, jak zawsze ;) Naprawdę jedno z najlepszych opowiadań jakie czytałam! Pozdrawiam!
    Aki + John, nie mogę się doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :)
      Aki + John tak jak już wspomniałam pojawi się w rozdziale 9, także zapraszam wkrótce ^^
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  7. Przepraszam, że komentuję tak późno, ale jestem na wyjeździe i ciężko mi był wygospodarować chwilę na napisanie czegoś choć trochę merytorycznego.

    To straszne, że ile byś w rozdziale nie napisała i tak będzie wydawał się za krótki :(
    Wcale mi nie przeszkadza, że Aki nie widział się w tym rozdziale z Johnem, zwłaszcza skoro będzie rekompensowane w następnym. Poza tym ta ich rozłąka, gdyby czytać ciągiem, nie byłaby aż tak widoczna i nie ma co wpychać ich na siebie na siłę, bo wyjdzie nienaturalnie, więc pisz jak ci pasuje do fabuły, wierzę, że i tak wyjdzie dobrze :)
    I cieszę się, że moje komentarze motywują Cię do pisania ^^, nie ukrywam, że o to mi głównie chodzi.

    Z tymi mieszającymi się podmiotami nie mam pojęcia co Ci polecić. To nie rzuca się bardzo w oczy, jeśli szybko się czyta. Może czytaj tekst na głos podczas sprawdzania, to generalnie pomaga.
    A John rzeczywiście wydaje się bardzo zapracowanym człowiekiem i to bardzo irytujące w tym pozytywnym sensie. Bo człowiek by chciał, żeby on siedział z Akim, zajmował się nim, pogadał, uzewnętrznił trochę, a on akurat jak już coś zacznie to ktoś dzwoni i trzeba wracać do pracy. To dobrze – bardzo wiarygodnie.

    A jeśli chodzi o rozdział:
    Opis warunków jakie Aki miał u Akumy mi się podoba. Ten fragment z zerwaną tapetą szczególnie ładnie go ubarwia.
    Szczerze mówiąc byłam zaskoczona jak duży biznes zorganizował sobie Akuma – dużo niewolników, zdaje się, że całkiem spory budynek, ochrona – to już wygląda na poważne przedsięwzięcie i opisywanie go fajnie Ci wychodzi.
    W ogóle retrospekcje z Akumą mają dość mroczny klimat i czuje się wokół nich taką aurę niepokoju o to co znowu Akuma zrobi Akiemu. Rzadko miewam takie odczucia podczas czytania czegokolwiek i myślę, że tu ten klimat jest dodatkowo podkreślony kontrastem ze scenami z Johnem. Poza tym nie epatujesz przemocą na każdym kroku, dlatego te pojedyncze fragmenty robią większe wrażenie, gdy już się pojawią. Tak mi się przynajmniej wydaje.
    Ten fragment o samobójstwach też mi się podoba. Nie mam pojęcia na ile jest to prawdopodobne psychologicznie czy praktycznie, ale to co napisałaś ma sens i jest na swój sposób ładne oraz smutne.
    Fakt, że Akuma sam nie uprawił z nimi seksu za często też wydaje się wiarygodny, przy tej ilości niewolników, to już w pewnym momencie po prostu byłby obrzydliwe, gdyby sam gwałcił każdego z nich.
    Podoba mi się podejście Akiego do tej sytuacji z Satoshim i Takumim – taka próba zachowania godności czy nawet zwykłe myślenie „nie, bo nie chcę” znowu pokazuje jak bardzo Aki się zmienił. W poprzednim rozdziale, gwałcony przez Rokuro Aki myślał o tym, że John będzie zły i, że Rokuro nie jest jego panem. Samym faktem, że jest gwałcony już nawet się nie przejmował.
    Reakcja Akumy była bezbłędna – jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu, że to psychopata. Ale o ile wcześniej miałam wątpliwości, czy w ogóle chcę czytać o okrucieństwach, których się dopuszczał (szybko stwierdziłam, że owszem, mam ochotę), tak teraz poczytałabym o nim jeszcze więcej. I ciekawi mnie co dla niego wymyśliłaś oraz czy będziesz zagłębiać się w jego historię, bo to mogłoby być naprawdę ciekawe. No i czy ten portret coś zwiastuje?
    „Akuma wyszedł machając na Akiego ręką.,” – nadprogramowa kropka.
    Wielki dzień Akiego – to oglądnie filmu mogło wyjść histerycznie i z przesadą, ale napisałaś to tak, że Akiego naprawdę było aż żal, a tortury psychiczne wyszły bardzo autentycznie. Akuma wydaje się przy tym jeszcze bardziej złowrogą postacią i o ile ja zwykle lubię psychopatów, tak on, mimo że wydaje mi się ciekawy, kompletnie nie budzi mojej sympatii. Wydaje mi się, że to dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Akcja z porwaniem tej dziewczyny też fajnie wyszła, aczkolwiek mam wrażenie, że coś za łatwo było im się przemieszczać po tej rezydencji. Sama dyskusja z dziewczyną była świetna – taka kulturalna i cywilizowana XP.
    W ogóle akcje tej mafii coraz bardziej się rozkręcają i ciekawi mnie jak to się z tym wątkiem Akiego połączy.
    No i Yukio niby jest tam najmłodszy (?), a wygląda jakby najbardziej się panoszył.
    A ten tekst o chrzanieniu się wszystkiego też cokolwiek intrygujący, zwłaszcza że gdzieś wcześniej John wspominał coś o problemach z policją.

    I zakończenie… nie sądziłam, że im tam John w środku akcji wparuje. Strasznie mnie ciekawi jego reakcja, a możliwości jest sporo. Mam tylko nadzieję, że na Akim się nie będzie wyżywał. Chyba że znowu strolujesz i to rzeczywiście będzie prostytutka =_=

    Nie popisałam się tym razem. Mam nadzieję, że przy następnym rozdziale będę miała wenę na głębsze analizy.
    Pozdrawiam i życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W porządku :) Z resztą nie masz co się tłumaczyć. Wiadomo, wyjazd ważna rzecz, więc i tak cieszę się, że znalazłaś chwilę na przeczytanie mojego rozdziału :)
      Ufff... to dobrze. Naprawdę myślałam, że to będzie niezbyt dobrze przyjęte, jeśli pozostawię ten rozdział bez Johna i Akiego, ale na szczęście tak się nie stało.
      John to zapracowany człowiek. W końcu ma tyle na głowie... Stwierdziłam, że trzeba to pokazać, bo dziwne by było, gdyby nagle zaczął tak całymi dniami przesiadywać z chłopakiem.
      Akuma zorganizował sobie potężny, dobrze prosperujący interes. No i na pewno nie byłby w stanie uprawiać seksu ze wszystkimi. Nawet on by nie podołał :P Tak, wszystko o czym piszesz się zgadza. Zastanawiam się, czy może nie napisać o tym czegoś więcej, ale muszę to jeszcze dobrze przemyśleć, żeby pasowało do reszty.
      Wydaje mi się, że o tych samobójstwach to całkiem prawdopodobne. Nie mówię, że na pewno, bo nie znam się na tym, ale jak człowiek jest zdesperowany to jest zdolny do wszystkiego. Tak przynajmniej myślę.
      Co do sytuacji z innymi niewolnikami - wiadomo, Aki nie zawsze był taki jak obecnie. Nie od początku był tak uległy i na pewno nie od razu zaczął godzić się na wszystko. Potrzebny był czas i tresura Akumy.
      Akuma... pewnie ma w sobie coś z psychopaty, bo normalny człowiek raczej nie zachowywał się w ten sposób. A portret? Nie myślałam nad tym. No i ten bohater nie ma budzić sympatii, wprost przeciwnie, więc bardzo dobrze, że go nie lubisz :P
      Sporo zeszło mi nad napisaniem fragmentu z oglądaniem filmu. Chciałam jak najlepiej wyrazić to, co Aki wtedy czuł i dlaczego właśnie to, a nie co innego.
      Noo! :D Łatwo poszło... hahaha, nie mogę zaprzeczyć :D Przyjmijmy, że skoro chłopaki opracowali plan, to uwzględnili w nim też plan budynku i przygotowali się do tego dobrze. A dyskusja? W końcu Yukio to miły chłopiec, a Shouta też jest kulturalną osobą, więc nie mogło być inaczej ^^
      Wszystko w końcu się ze sobą połączy. Mam nadzieję, że mój plan wypali, bo niemal od początku mam go na uwadze xD
      Niee, Yukio się nie panoszy. Po prostu jest dosyć pewny siebie. Chociaż może...
      Mam nadzieję, że zaskoczę Cię w następnym rozdziale. To tak co do końcówki :P
      Tak jak pisałam wcześniej i tak podziwiam, że znalazłaś czas :) Dziękuję Ci bardzo za komentarz. Wena się przyda ^^ Pozdrawiam także!

      Usuń
  9. Hej. Uwielbiam twoje opowiadanie. Działa na emocje. Bardzo podoba mi się kreacja postaci i to jak powoli przeplatane są wspomnienia Akiego z czasu tresury, które stopniowo wyjaśniają co się z nim działo, jakie piekło przeszedł i tłumaczy to nam, dlaczego zachowuje się tak posłusznie i ulegle. Nie mogę się doczekać dalszej części, postawiłas kropkę w najbardziej. Wyczekiwany momencie!:) grrr. Sprawilas że czytelnik chce tylko tego, żeby Akiemu spełniło się to jego tajemnicze marzenie, żeby w końcu po tym piekle, dostał od życia coś dobrego. Oczywiście podoba mi się to, że akcja nie idzie zbyt szybko, że np Aki w 5 rozdziale już kocha swojego oprawce lub inne takie... Rozwój ich relacji wymaga czasu, mam nadzieję że nastąpi choć kto tam wie, czekam z niecierpliwością, aż Pan zobaczy w tym chłopaku coś więcej niż zwierzątko. WENY:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej! Dziękuję bardzo!
      Cieszę się, że piszesz, że działa na emocje, bo na tym mi zależy. A nie zawsze to wychodzi :P
      Tak, tak! Właśnie o to chodzi, by życzyć Akiemu jak najlepiej. Bo w końcu biedny jest i nieszczęśliwy. Ale co z nim będzie? Ciekawe, prawda? Bo może być różnie, skoro trafił do takiego niedobrego Johna :)
      Gdyby już zakochał się np. w Johnie, byłby to bardzo nienaturalne i nierealistyczne. Nie mówię, że moje opowiadanie jest realistyczne, ale jakieś granice trzeba zachować (pozory muszą by :P) :)
      Pozdrawiam serdecznie! ^^

      Usuń
  10. Hej,Tenshi Lulu. Twoje opoko zapowiada się niezwykle interesująco. Lubię takie klimaty, trochę mroczne :) Publikowałaś coś wcześniej ? Jeżeli nie, to na pierwszy naprawdę super. Emocje i wyobraźnia pracują pełną parą. I to zakończenie rozdziału... Tyle różnych opcji - John się wścieknie na Akiego, John się wścieknie na wartownika, który tak chamsko i beztrosko postanowił zniewolić własność swojego szefa. A może John obetnie mu (no właśnie...). Tenshi, Ty już wiesz, a Twoi wierni czytelnicy? Nie znęcaj się nad nami :). Na pewno masz już następny rozdział... Do poczytania, Tazkiel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, Tazkielu! :)
      Bardzo mnie to cieszy, że podoba Ci się. I mam nadzieję, że kolejne rozdziały również przypadną Ci do gustu.
      Tak, coś wcześniej publikowałam, ale nie były to rzeczy godne uwagi. Zazwyczaj szybko porzucałam to :P
      Ja już wiem, a czytelnicy dowiedzą się w 9 rozdziale. Niespodzianka musi być! niespodzianki są najlepsze! :D
      Nie znęcam się... chyba.
      Pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
  11. Ohayo
    Świetny rozdział z kolejnym coraz lepiej. Z niecierpliwością wyczekóje następnego jestem ciekawa co się stanie i jak się wszystko potoczy :). Uwielbiam Akiego jest słodki \\♡,♡\\ .
    Dziękuję za twoją ciężką pracę i życzę ogromnej weny ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, hej! :)
      Dobrze, że coraz lepiej a nie coraz gorzej :P
      Prawda? Aki jest słodki! Mimo wszystko jest słodki...
      Nie masz za co dziękować :) To ja dziękuję za to, że wciąż czytasz ♡
      Pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń
  12. Witam,
    ach to wspomnienie z pobytu Akiego u Akumy cudowne, jak tak można, już sobie jednak wyobrażam, że Josh bardzo zdenerwuje się na tego opiekuna....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń